2 września 2010 r.
Reforma emerytalna nie przyniosła Polakom korzyści, a jedynym jej beneficjentem są otwarte fundusze emerytalne, które same zarabiają, ale nie przynoszą zarobku ubezpieczonym – uważa Robert Gwiazdowski, prawnik i ekonomista z Centrum Adama Smitha. Jego zdaniem, wartość oszczędności gromadzonych w OFE wzrosła mniej niż wyniosła w tym okresie inflacja, a do tego ZUS zapłacił 3 mld zł za „system komputerowy potrzebny na utrzymanie OFE”. Z twierdzeniami tymi polemizuje Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan i członek rady nadzorczej ZUS.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Według Mordasewicza, reforma emerytalna była konieczna, aby zmniejszyć nierównowagę między wpływami ze składek a wydatkami na emerytury starzejącego się społeczeństwa. Była też sprawiedliwa, ponieważ uzależniła wysokość emerytury od długości okresów pracy i pobierania emerytury.
Ekspert przyznaje, że część powszechnych towarzystw emerytalnych, czyli firm zarządzających otwartymi funduszami emerytalnymi, do których trafiają składki, dobrze zarabia. Zwraca jednak uwagę na fakt, że po 11 latach działalności tylko 5 spośród 21 PTE wypracowało zysk zapewniający zwrot zainwestowanego kapitału i pozwalający na wypłacenie dywidendy akcjonariuszom.
Według Jeremiego Mordasewicza, osoba, która od początku reformy, czyli od połowy 1999 r. do chwili obecnej, systematycznie płaciła składkę w wysokości 100 zł miesięcznie, wpłaciła łącznie 13 500 złotych. Przy obecnej wycenie akcji i obligacji, które za składki zakupiły OFE, i po potrąceniu opłat jej kapitał wynosi przeciętnie 20 560 zł. Gdyby składki były wpłacane na lokatę do banku zamiast do OFE, zysk wyniósłby przeciętnie 18 204 zł.
Po uwzględnieniu inflacji realna wartość tych 13 500 zł wynosi obecnie 15 917 zł i jest wyraźnie mniejsza niż wartość kapitału w OFE – podkreśla ekspert. Aby wyliczyć realną wartość systematycznie wpłacanych składek, należy uwzględnić, że każda ze 135 dotychczas wpłaconych składek była wpłacona w innym miesiącu i w różnym stopniu uległa inflacji i tak pierwszą składkę z maja 1999 roku należy powiększyć o inflację 46,9 procent, a ostatnią z sierpnia 2010 roku o 0 procent. Nieprawdziwe jest więc twierdzenie Roberta Gwiazdowskiego, że przyrost naszych oszczędności w OFE jest mniejszy niż inflacja – przekonuje Mordasewicz.
Ponadto taki wynik OFE wypracowały mimo wyjątkowo dotkliwego kryzysu rynku finansowego. W ubiegłym roku zostały też znacząco obniżone opłaty dla PTE za zarządzanie i obecnie przyrost kapitału na kontach w OFE jest szybszy. Nieprawdziwe jest również twierdzenie, że ZUS wprowadził system informatyczny kosztujący 3 mld zł, bo był on potrzebny OFE – uważa ekspert. Od 1999 roku w nowym systemie emerytalnym każdy z ubezpieczonych ma swoje indywidualne konto, na którym zapisywane są jego składki. Nawet gdyby część składki nie trafiała do OFE, to i tak system informatyczny byłby niezbędny, ponieważ niemożliwe byłoby ręczne prowadzenie kilkunastu milionów indywidualnych rachunków.
– Likwidacja emerytur kapitałowych, kiedy już zostały poniesione koszty wdrożenia nowego systemu, byłaby niewybaczalnym marnotrawstwem. Zamiast demontować nowy system emerytalny, powinniśmy skorzystać ze zgromadzonych przez 11 lat doświadczeń i wprowadzić regulacje, które ułatwią funduszom emerytalnym wypracowanie dla ubezpieczonych wyższych zysków, powinniśmy poszerzyć możliwości inwestowania OFE i ściślej powiązać wynagrodzenie za zarządzanie z wynikami OFE – podsumowuje Jeremi Mordasewicz.
T.Sz., PKPP Lewiatan
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach