- Panie prezesie, pan minister do pana – powiedziała sekretarka.
- Prosić, prosić – wstał zza biurka prezes. Kiedyś przyjaciele z podziemia, dziś w dalszym ciągu koledzy poznający się na ulicy. Prezes - szef wielkiej firmy, zaczynał w garażu, minister, absolwent dobrej uczelni, dyplom z wyróżnieniem, kiedyś społecznik, dziś prominent najważniejszej partii.
- Witam w skromnych progach mojej manufaktury – z uśmiechem powitał gościa prezes.
- Sługa narodu, do usług – autoironicznie odparł minister.
- Służycie, służycie, tylko jak długo naród to wytrzyma? – prezes nalał dwudziestoletnią whisky do kieliszków.
Lokalne kina padają jak muchy, donosi Dziennik Gazeta Prawna. Przyczyną mają być kinowe molochy, czyli multipleksy. Z pozoru to prawda. Powstaje nowoczesne kino z kilkoma klimatyzowanymi salami, wygodnymi fotelami i doskonałym nagłośnieniem. Repertuar zawsze jakiś jest, popcorn też. A przy okazji jeszcze zakupy za jednym zamachem w centrum handlowym można zrobić. Bez wątpienia multipleksy namieszały sporo w kinowej rzeczywistości i pośrednio są przyczyną wykrwawiania mały, lokalnych kin. Ale jest jeszcze drugie dno. Dystrybutor. To on jest bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć małych kin. I na dodatek trudno mieć o to pretensje. Oto kilka przyczyn, dla których kino wielosalowe na starcie wygrywa z maluszkami.
Gruby i Siwy gasili popołudniowy upał zimnym puszczańskim omawiając przy okazji wprowadzenie kas fiskalnych do biur adwokatów i gabinetów lekarzy. Właśnie się spierali, czy zalepienie dziury w zębie z paragonem podrożeje, czy nie, kiedy w drzwiach „Śledzia” stanęła Zuza, koleżanka z klasy Grubego. Najładniejsza koleżanka. Spotykali się czasem na szkolnych zjazdach, ale u „Śledzia”? Gruby mimowolnie wciągnął brzuch.
Kiedy media są upartyjnione? Kiedy władze mediów pochodzą z nominacji wrażej partii. A kiedy są publiczne, czyli obywatelskie? Kiedy to nasza partia ma moc obsadzenia prezesów w radiu i telewizji.
Adam był zdolnym stolarzem. Ostatnio największe pieniądze zarabiał na stylizowanych meblach. Pracy miał sporo, zamówienia spływały, żaden mebel nie stał w magazynie. Można powiedzieć, że Adam w ogóle miał szczęście. Zaradna żona, dorastający syn nie sprawiający żadnych kłopotów. Ba, mało kto może pochwalić się tak zdolnym, wysportowanych i doskonale ułożonym synem. Jeszcze harcerzem na dodatek. Kiedy Adam był nastolatkiem harcerstwo było o wiele popularniejsze. Dziś mniej, ale Tomkowi (tak miał na imię) wcale to nie przeszkadzało. Kiedy spadł Samolot, drużyna Tomka jako jedna z pierwszych pełniła wartę honorową przy Pałacu. Pilnowali zniczy, porządkowali kwiaty, sprzątali.
- Pomyśl kochanie, Agro wczasy – wierciła dziurę brzuchu Luśka – Cisza, szum drzew, świergot ptaków, kwaśne mleko jak z dzieciństwa. W końcu pomyślał, czemu nie? Tym bardziej, że oferta znaleziona w Internecie wyglądała nieźle.
- Popatrz, popatrz – ćwierkała zachwycona Luśka, kiedy zjechali z drogi gminnej, potem mocno podrzędnej i na koniec toczyli się leśnym duktem – To jest to, a jakie powietrze!
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w okresie styczeń – maj ceny żywności wzrosły o 2,9 proc. Jakie zmiany i tendencje cenowe zaobserwowaliśmy na rynku owoców i warzyw w ostatnim miesiącu pierwszego półrocza 2010 roku?
Byłem na wakacjach. Jak dziesiątki tysięcy Polaków skorzystałem z oferty jednego z biur podróży i poleciałem do hotelu z basenem, barami, restauracjami i klimatyzowanymi pokojami. W hotelu okazało się, że w Europie podróżują głównie Polacy z małą domieszką Anglików, przez co poczułem się trochę oszukany, bo w zagranicznym hotelu obcokrajowców było tylu, co w Popiątkowie i to w dolnym sezonie. Na szczęście zabytki poza hotelem były autentycznie greckie. W pokoju hotelowym oczywiście stał telewizor z kilkunastoma programami.
Na początku roku obserwowaliśmy spadek cen drobiu i wieprzowiny. Czy tendencja ta utrzymała się również w ostatnim miesiącu drugiego kwartału? Porównanie cen ze stycznia i czerwca prezentujemy poniżej.
Prezydencka kampania wyborcza jest nijaka, by nie powiedzieć beznadziejna. Dziennikarze są zmęczeni, bo za bardzo nie wiadomo co z kandydatami robić, o co pytać. Ludzie obojętnie mijają sztampowe bilboardy, wyjmują ulotki ze skrzynek. Nikt nie kąsa, nie skandalizuje, nuda.
Dlatego, żeby się trochę rozerwać, zapraszam wszystkich do przedwyborczej zabawy pt. „Kto to powiedział”. Poniżej wzorcowy tekst, który każdy z kandydatów mógłby spokojnie odczytać z promptera jako swój. Wszystkie zdania to autentyczne cytaty z naszych kandydatów na prezydenta. No, czasem zamiast kropki wstawiłem przecinek, by sens jako tako zachować, co zresztą w tego typu przemowach jest co najmniej umowne. Zadanie polega na przyporządkowaniu do każdego zdania właściwego autora. Sprawa z pozoru trudna, ale wystarczy obejrzeć spoty wyborcze od A do Z i jak dotrwacie do końca każdego z nich z osobna i wszystkich w całości, poradzicie sobie doskonale. Do dzieła!
Na dalekiej północy nikt się nie dziwi, że pada śnieg. Mieszkańcy Sahary nie ogłaszają stanu klęski żywiołowej z powodu burzy piaskowej. Podwójny sztylet powodzi polega na tym, że pojawia się za rzadko, by traktować ją jak normalne, choć bolesne zjawisko w naszym klimacie i za często, by dało się wylizać rany i na kilka pokoleń zapomnieć. Interwał kilkunastu lat wystarcza, by kategoryczne stwierdzenia obecnie rządzących rozmyły się w późniejszej biurokracji.
Powódź to zjawisko skomplikowane. Charakteryzuje się dużą ilością wody w miejscach, w których zwykle jej nie ma. Po przeczytaniu tej instrukcji na pewno powodzi nie zahamujesz, ale przynajmniej zrobisz na powodzianach dobre wrażenie. Poszczególne elementy instrukcji przećwicz kilka razy.
Gruby wybrał się w podróż. Służbową, czyli delegację. Pociągiem, co dziś jest sportem ekstremalnym.
- Do Grudziądza poproszę – poprosił Gruby przy okienku – Jedzie na pewno?
- Słyszałam, że jedzie, ale lepiej sprawdzić w gazecie – odpowiedziała kasjerka i zaczęła wypisywać bilet.
- Ostatnio, jak jechałem pociągiem, to w kasach stały komputery do drukowania biletów – trochę żartem, trochę serio zagaił Gruby.
- U nas też stały, ale zabrali – odpowiedziała kasjerka.
- Serwis?
- Nie, właściciel, czyli spółka „Bilety Kolejowe”. Podobno nie płaciliśmy raty dzierżawnej, czy jakoś tak. Hela, Grudziondz, czy Grudziąc?!
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach