14 września 2009 r.
Krótki test. Który ptak jest lepszy: orzeł, myszołów, kiwi, kura domowa, gołąb, wróbel czy koliber? A co to za durne pytanie – który ptak jest lepszy? Który smaczniejszy, jeszcze ujdzie. Ale lepszy?
Na pytanie, który ptak jest lepszy postanowiło odpowiedzieć ministerstwo edukacji. Już niedługo do szkół w całej Polsce wybiorą się namaszczeni ankieterzy z kuratoriów, by każdej placówce przykleić nalepkę z literką. Hotele mają gwiazdki, szkoły będą miały literki.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
"A” dostaną szkoły najlepsze „E” najgorsze. Te najgorsze będą musiały wprowadzić program naprawczy. Wymienić uczniów na przykład, albo rodziców, albo nauczycieli. No, bo jak inaczej poprawić szkołę? Jak wytłumaczyć kurze, że życie orła, naser mater, gołębia na rynku w Krakowie jest o wiele lepiej postrzegane? Żeby dostać literkę „B” szkoła będzie musiała wykazać, że rodzice współdecydują o sprawach szkoły. W niektórych dzielnicach, w niektórych miastach Polski, szanowni urzędnicy, są takie szkoły, gdzie wychowawca cieszy się, gdy dziecko przyjdzie w ogóle, a rodzic jest trzeźwy na wywiadówce ( jak się pojawi), sukcesem pedagogicznym jest wtłoczenie w głowę dziecka podstawowych zasad.
Do jednego liceum walą drzwiami i oknami prymusi z gimnazjum. W takiej szkole atmosfera jest cudowna, wyniki fenomenalne, rodzice odpowiedzialni a nauczyciele szczycą się wychowaniem setnego olimpijczyka. Do innego technikum docierają małolaty, które od przedszkola mają pod górkę. Dla nich często promocja do następnej klasy jest osiągnięciem a matura nieosiągalnym celem. Nauczyciel w liceum żyje w błogostanie, bo co powie, to uczeń łapie w lot, w innej szkole jego kolega wypruwa żyły, by wytłumaczyć, że to nie Indianie napadli na Polskę w trzydziestym dziewiątym.
Do liceum z literką, oczywiście „A” będzie się jeszcze trudniej dostać, szkoła „E” stanie się za moment gettem, w której nawet nie warto pomalować, bo to przecież kompletna beznadzieja. To wszystko zostało wymyślone w imię standaryzacji i możliwości porównania i takie tam jeszcze ble, ble.
Kolejny raz tysiące ludzi wprzęgnięte zostanie w kawał dobrej, nikomu nie potrzebnej roboty. Powstanie ewaluacja (zna się te fachowe określenia), standaryzacja, alfabetyzacja (od A do E) i psincoidyzacja. W szkole w Powidłokach Bagiennych nadal zimą będzie pusto, bo autobus utknie w zaspie do marca, latem rodzice będą mieli sianokosy a nie współpracę ze szkołą, w Krakowie kolejny jajogłowy osiągnie kolejny sukces na międzynarodowej olimpiadzie mandaryńskiego dla gimnazjalistów. Kuratoria będą mogły kiwać paluszkiem, jednych wychwalać pod oświatowe niebiosa z audiencją u minister Hall włącznie, od drugich żądać programu naprawczego. A istota problemu zostanie sobie cichutko z boku.
Gdyby to wszystko było takie proste, to jak pisał K.I. Gałczyński: koń by też pisał wiersze,
gdyby mu dać sto złotych”. Dyrektorom szkół życzę świętej cierpliwości w wypełnianiu tysiąc pięćset osiemdziesiątego czwartego obowiązku nałożonego na nich przez system a pracownikom kuratoriów powodzenia w szacowaniu zawartości oświaty w oświacie.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach