Poniedziałek, 21 V 2012 r.
Nr 71/2012 (1291)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


23 września 2010 r.

BCC: Budżet 2011 to kupowanie jednego wyborczego roku

Wprowadzenie przez rząd tzw. tymczasowej reguły wydatkowej oraz obniżenie zasiłków pogrzebowych, co łącznie ma przynieść oszczędności i dodatkowe dochody budżetowe w wysokości około 9,7 mld zł, nie daje odpowiedzi na pytania, czy i na ile zmaleje deficyt całego sektora finansów publicznych w 2011 r. - uważa Business Centre Club. Według organizacji przedsiębiorców zapowiedziana przez rząd realizacja strategii „kupowania czasu” to w rzeczywistości kupowanie jednego wyborczego roku.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Zgodnie z przyjętym przez Radę Ministrów projektem ustawy budżetowej, przewidywany deficyt będzie nie większy niż 40,2 mld zł (wobec zaplanowanego na 2010 r. 52,2 mld zł). Według BCC, ta liczba zaniża rzeczywisty deficyt, bo nie uwzględnia m.in. składki wpłacanej do OFE oraz deficytu funduszu drogowego. Faktyczny deficyt nie został podany, ale można go szacować na około 80-90 mld zł wobec dochodów budżetu państwa zaplanowanych na kwotę 273,3 mld zł i wydatków na poziomie 313,5 mld.

Rząd deklaruje, że stara się uniknąć silnego wzrostu długu publicznego i przekroczenia tzw. drugiego progu ostrożnościowego (czyli relacji państwowego długu publicznego do PKB w wysokości 55 proc.) oraz związanego z tym ryzyka znacznego wzrostu kosztów obsługi tego długu, które już w przyszłym roku mają być wyższe o 3,7 mld zł, tj. o 11 proc. od przewidywanego wykonania ustawy budżetowej na 2010 r.

Rząd twierdzi, że dochody budżetowe ogółem mają rosnąć w przyszłym roku w tempie prawie trzykrotnie wyższym niż gospodarka. Również wzrost wpływów z PIT ma być większy niż wzrost PKB. To kolejny znak zapytania rzutujący na możliwość przeszacowania planowanych dochodów, zwłaszcza podatkowych – ostrzegają eksperci BCC. Ich zdaniem, rzeczywiste wpływy podatkowe w 2011 r. będą niższe od prognozowanych nawet o 4-5 mld zł.

Trwała naprawa finansów publicznych, a w efekcie zahamowanie narastania długu publicznego, wymaga bardziej radykalnego ograniczenia wydatków – przekonuje BCC. W odniesieniu do 2011 r. potrzebne są trwałe oszczędności w wydatkach, które łącznie z dodatkowymi trwałymi dochodami wyniosłyby 15-20 mld zł. W ciągu najbliższych 2-3 lat oszczędności te powinny w sumie dać 50-60 mld zł rocznie w budżetach na rok 2013 i późniejsze lata. Ograniczaniu wydatków publicznych powinno towarzyszyć poszerzanie bazy podatkowej, głównie poprzez zwiększenie procentowego udziału pracujących Polaków.

Przewidywania dotyczące relacji deficytu całego sektora finansów publicznych do PKB na koniec 2010 r. nie są najlepsze. Możliwe jest, że wskaźnik ten osiągnie poziom wyższy niż na koniec roku 2009, chociaż resort finansów przewidywał jego obniżenie do 6,9 proc. PKB. Można również przypuszczać, że w 2011 r. deficyt sektora wyniesie około 90-100 mld zł, czyli nieco powyżej 6 proc. PKB. Oznaczałoby to pewną poprawę wskaźnika deficytu, ale i podtrzymanie wysokiego przyrostu długu publicznego. Gdyby rynek źle zareagował na silny wzrost zadłużenia, mogłoby to spowodować znaczący wzrost kosztów obsługi długu publicznego.

Aby zmniejszyć ryzyko przekroczenia przez dług publiczny progu 55 proc. PKB już w 2011 r., rząd zdecydował się na posunięcia o charakterze krótkoterminowym – uważa BCC. Jedno z nich to kontynuacja przyspieszonej prywatyzacji spółek o dużej wartości rynkowej, co jest potrzebne, ale nie wpłynie na deficyt ani w roku 2011, ani w latach następnych. Pomniejszy natomiast potrzeby pożyczkowe tylko w jednym (przyszłym) roku, zmniejszając tym samym przyrost długu publicznego również w tym jednym roku – ocenia Business Centre Club.

T.Sz., BCC



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach