29 kwietnia 2009 r.
Parlamentowi Europejskiemu i Radzie nie udało się uzgodnić wspólnego projektu nowej dyrektywy o czasie pracy. Rozbieżności dotyczyły m.in. kwestii opt-out i czasu dyżurowania. Główną przeszkodą w osiągnięciu porozumienia okazał się brak zgody w pierwszej z nich.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Propozycje zespołu negocjacyjnego PE zmierzały do tego, by umowy opt-out stały się rozwiązaniami wyjątkowymi i tymczasowymi, z kolei dla przedstawicieli Rady wszelkie próby, aby położyć kres umowom opt-out, były nie do przyjęcia. Zdaniem europosłów złe porozumienie mogłoby pogorszyć sytuację pracowników w ogóle, a w szczególności lekarzy. Lepiej więc, by sprawa pozostała otwarta, a znalezieniem kompromisu zajęły się nowa Komisja i nowy parlament.
Kwestią sporną były także projektowane przepisy dotyczące zaliczania dyżuru do czasu pracy. Zgodnie z orzeczeniami Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, czas dyżuru powinien być traktowany jako czas pracy. Stanowisko takie zostało przyjęte przez Parlament Europejski. Zdaniem przedstawicieli PE, wnioski Komisji i Rady w sprawie czasu dyżurowania były krokiem wstecz w porównaniu z orzeczeniami ETS.
To pierwszy przypadek, kiedy porozumienie nie zostaje osiągnięte w trakcie tzw. procedury pojednawczej, odkąd Traktat z Amsterdamu znacząco rozszerzył zakres przyjmowania prawa w drodze współdecyzji PE i Rady. W związku z brakiem porozumienia w mocy pozostaje obowiązująca dyrektywa. Komisja może przygotować nowy projekt od zera, musi on jednak uwzględniać orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości – podkreślają eurodeputowani.
T.Sz., PE
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach