7 września 2007 r.
W wywiadzie dla niemieckiego pisma „Vanity Fair” Aleksander Kwaśniewski w ostrych słowach skrytykował politykę zagraniczną braci Kaczyńskich. Za te słowa na głowę byłego prezydenta posypały się gromy prawie ze wszystkich stron sceny politycznej. Sam Kwaśniewski twierdzi, że źle przetłumaczono jego słowa.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
W rozmowie zostały poruszone problemy wzajemnych stosunków Polaków i Niemców oraz obecnej polityki zagranicznej braci Kaczyńskich. Były prezydent podkreślał, że Polacy nie nienawidzą Niemców (taką tezę postawił prowadzący wywiad dziennikarz). Zasugerował, że należy oddzielić politykę prowadzoną przez władze od opinii i przekonań zwykłych Polaków.
Z bardzo ostrą krytyką spotkała się jednak polityka barci Kaczyńskich. — Jest dla mnie całkowitą zagadką, dlaczego Kaczyńscy realizują ten kurs prowokacji. To diabelnie zły pomysł. Niemieckie poparcie w naszych zabiegach o wejście do UE było tak ważne. Ze wszystkich krajów UE to my musimy mieć z Niemcami najlepsze stosunki — powiedział były prezydent i podkreślił, że premier Jarosław Kaczyński posługuje się starymi negatywnymi stereotypami Niemców.
Najbardziej kontrowersyjne okazały się wypowiedzi o zaostrzeniu polityki zagranicznej Niemiec wobec Polski. — Jeżeli jednak Kaczyńscy wygrają następne wybory i będą kontynuowali dotychczasową politykę, to Berlin powinien przemyśleć swoją powściągliwość. Wtedy należy na te ataki zareagować inaczej — powiedział Aleksander Kwaśniewski.
Słowa te spotkały się z ostrą krytyką polskich polityków. Roman Giertych nazwał słowa Kwaśniewskiego „zdradą”. Do grona krytyków dołączył Andrzej Olechowski, Jan Rokita, politycy PiS, przedstawiciele rządu oraz Kancelaria Prezydenta. — Słowa byłego prezydenta szkodzą zarówno wizerunkowi Polski w świecie, jak i budowaniu partnerskich relacji między Polską a Niemcami. Jest rzeczą niedopuszczalną, by jakikolwiek polski obywatel, a tym bardziej były prezydent, zachęcał obce państwo do agresywnej polityki przeciwko własnemu krajowi — napisał w oficjalnym oświadczeniu prezydencki minister Michał Kamiński. Kancelaria sugeruje, że były prezydent powinien przeprosić Polaków.
Ciekawy jest komentarz Lecha Wałęsy. Były prezydent uważa, że stwierdzenia Kwaśniewskiego zostały zmanipulowane lub przeinaczone. Nie wierzy więc, że jego były konkurent je wypowiedział.
Sam Kwaśniewski tłumaczy, że jego słowa zostały zmanipulowane. „Nigdy nie wypowiedziałem takich słów” — pisze w swoim oświadczeniu. — Moja wypowiedź jest wyrwana z kontekstu i przytaczana jedynie w części, nie w całości — podkreślił były prezydent i powiedział, że nie oczerniał PiS-u, lecz mówił Niemcom, że „podobnie, jak Polska nie traktuje Eriki Steinbach jako reprezentantki całego narodu niemieckiego, tak i Niemcy powinni rozważnie reagować na politykę braci Kaczyńskich”.
Zdaniem Kwaśniewskiego, burza, która przetoczyła się przez piątkowe media jest efektem trwającej już kampanii wyborczej. — To obecna władza inspiruje takie publikacje, bo chce zaszkodzić Lewicy i Demokratom — uważa.
Władze Niemiec starają się nie komentować wypowiedzi Aleksandra Kwaśniewskiego. — Rząd Republiki Federalnej prowadzi wobec Polski politykę wyciągniętej ręki i tak pozostanie bez względu na to, kto będzie rządził w Polsce — zapowiedział rzecznik ambasady Niemiec w Warszawie John Reyels w wywiadzie dla „Dziennika”.
(M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach