Wtorek, 7 II 2012 r.
Nr 15/2012 (1235)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


27 grudnia 2006 r.

Co radzi Leszek Balcerowicz swoim następcom?

Podstawowe rady Leszka Balcerowicza dla następców to: dbać o niską inflację, rozwijać badania i edukację ekonomiczną oraz utrzymywać sprawny system płatniczy. Balcerowicz jasno stwierdził też, że przyszły prezes powinien kontynuować dotychczasową politykę. Wywiad opublikował „Dziennik”.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Według Balcerowicza jego następca powinien mieć duży autorytet i odpowiedni charakter, aby móc kontynuować dotychczasową politykę banku. Powiedział, że w dzisiejszych czasach zaufanie do pieniądza to w dużej mierze zaufanie do banku centralnego. — Na takich stanowiskach, jak prezes NBP nie robi się eksperymentów — oświadczył.


Jako bardzo ważne kryterium wymieniona została biegła znajomość języka angielskiego. Funkcja prezesa wiąże się bowiem z licznymi kontaktami międzynarodowymi, bardzo często bez udziału tłumacza. Taką konieczność podkreślała także Hanna Gronkiewicz-Waltz w dzisiejszym wywiadzie radiowym.


Balcerowicz unikał wymieniania konkretnych nazwisk kandydatów na prezesa. Stwierdził, że nie jest to jego rola. Powiedział jednak, że „mówimy o bezpieczeństwie i spokoju milionów Polaków”, a to jest wielka odpowiedzialność. — Niska inflacja jest jak zdrowie. Gdy się je ma, wszystko jest w porządku, gorzej, gdy się je straci. Wtedy odpowiedzialność nie tylko moralna, ale i polityczna spadnie na autorów decyzji — wyjaśnił prezes NBP.


O personaliach chętnie mówiła za to Gronkiewicz-Waltz. Według niej dobrym kandydatem jest obecny wiceprezes banku Jerzy Pruski albo Bogusław Grabowski. Obaj byli kiedyś członkami Rady Polityki Pieniężnej i są kojarzeni z podobną do Balcerowicza wizją ekonomiczną. Gronkiewicz-Waltz dodała także, że ewentualny wakat na stanowisku prezesa NBP spowoduje niemożność zebrania się Rady Polityki Pieniężnej i zmiany stóp procentowych.


Leszek Balcerowicz skrytykował obecną politykę personalną ekipy rządzącej. Przypomniał, że jako szef resortu finansów już w 1989 r. wprowadził konkursy na stanowiska w aparacie skarbowym. Zauważył, że wszyscy jego następcy, nawet ci z SLD, respektowali tą decyzję. — To, co się dzieje obecnie w Polsce, odbieram jako zachwianie osiągniętych wcześniej standardów — powiedział prezes NBP. Zauważył, że po ostatnich wyborach wymieniono prawie wszystkich szefów izb skarbowych. Stało się to bez określenia jasnych kryteriów.


W taka politykę wpisuje się według Balcerowicza nominacja Kazimierza Marcinkiewicza na stanowisko prezesa PKO BP. Zauważył, że prawo wymaga od osób na takich stanowiskach doświadczenia w kierowaniu instytucjami finansowymi. — Próba forsowania kandydata, który nie spełnia wymienionego warunku, oznaczałaby albo zastosowanie przywileju, tzn. uznanie, że są równi i równiejsi, albo generalne obniżenie wymagań wobec kandydatów na szefów banków, co byłoby niebezpieczne dla ich stabilności — podsumował.


Komentując obecną politykę finansową rządu, Balcerowicz powiedział, że ważne jest aby ludzie zrozumieli, że kolejne podwyżki wydatków to są po prostu wyższe podatki albo większy dług państwa.

 

(M.G.)




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach