14 sierpnia 2007 r.
Cud się dzieje w naszej obecności. Ludziom klapki z oczu spadają. Rozum odzyskują. Zaczynają mówić a nie beblać. — Chciałbym przyznać się do swoich błędów — mówi cudownie uzdrowiony Janusz Kaczmarek. Jeszcze niedawno zaślepiony charyzmą ministra Ziobry, w ogień by poszedł za przyjaciółmi z PiS. Wystarczyła dymisja i chłop od razu mówi o podsłuchach, inwigilacji i ręcznym sterowaniu prokuratury.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Inny ozdrowieniec Roman Giertych od mundurków odnalazł nagle w sobie sumienie, które zaskowytało duszone na pisowskiej kolczatce i wyrwało się z młodej piersi, niczym powstańcza piosenka: „Gdybym przymknął oczy na niegodziwość, bezprawie oraz brutalne łamanie prawa, z pewnością nadal sprawowałbym swoją funkcję. Sumienie mi jednak nie pozwala" — napisał w specjalnym liście do dyrektorów szkół były minister edukacji. Jakaż to potężna siła musiała mamić go i tumanić, że przez tyle miesięcy niegodziwości nie zauważał, brnął w czarną otchłań, łamania prawa nie dostrzegał. Jak wielki musi być duch posła Giertycha „głęboko przekonanego demokraty”, jak skromnie o sobie pisze w liście, że potrafił odrzucić splendory, zaszczyty i władzę, i w proteście „wobec wykorzystywania służb specjalnych do prowokacji politycznych” decyduje się odejść. Szlachetni nie czekają na dymisję, oni odchodzą z protestem na ustach.
Ten sam ozdrowieńczy powiew musiał musnąć zatroskane czoło Andrzeja Leppera. Wyszedł ze szpitala i zrozumiał. Przejrzał, załkał nad swoim poprzednim życiem w kłamstwie i obłudzie, i postanowił wejść na świętą drogę odnowy moralnej: — W jakim my żyjemy kraju, że każdy każdego nagrywa — powiedział TVN24 przewodniczący Lepper. Widać było jak bardzo takie nagrywanie go brzydzi, tym bardziej, że kiedy jeszcze był po ciemnej stronie mocy, coś tam z posłanką Beger też nagrywał. Teraz już wie, jak podłe i niemoralne to było. Cud? Cud.
Są jednak tacy, co w cuda nie wierzą. I chyba mają rację.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach