27 grudnia 2006 r.
Rosyjski koncern gazowy Gazprom zagroził Białorusi odcięciem dostaw gazu. Jest to wynik sporu o cenę tego surowca. Zeszłoroczny spór gazowy pomiędzy Rosją a Ukrainą mocno odczuła Polska i pozostałe kraje europejskie.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Spór toczy się o kontrolę nad białoruską infrastrukturą do transportu gazu. Obecnie gazociągi posiada firma Biełtransgaz. Rosyjski gigant gazowy Gazprom dąży do ich przejęcia. Przez białoruskie gazociągi transportowany jest gaz z Rosji na zachód Europy, w tym do Polski.
Strona rosyjska zagroziła, że zażąda ceny 200 dol. za m3. Obecnie Białoruś płaci 46,5 dolara. Dla porównania Polska będzie płacić w 2007 roku około 280 dolarów. Tak niska cena była premią za uległość polityczną Białorusi. Ostatnio jednak stosunki pomiędzy Putinem a Łukaszenką bardzo się popsuły. Rosja dąży do coraz większej wasalizacji Białorusi, a Łukaszenko stawia zaciekły opór.
Podobny scenariusz miał miejsce w zeszłym roku na Ukrainie po zwycięstwie pomarańczowej rewolucji. Moskwa zażądała drastycznych podwyżek cen gazu. Wobec oporu Ukrainy ograniczono dostawy tego surowca. Wówczas kijowscy politycy zdecydowali o spożytkowaniu na własne potrzeby gazu transportowanego do krajów Europy Zachodniej. Skutki odczuło wiele państw. W Europie po raz pierwszy zdano sobie sprawę z uzależnienia od rosyjskich surowców energetycznych. Konflikt zakończył się kompromisem. Podwyżki dla Ukrainy nie były tak drastyczne jak zapowiadano, a transportem gazu zajęła się, specjalnie powołana w tym celu, rosyjsko-ukraińska firma.
Wobec twardego oporu Białorusi Gazprom przypomniał, że kontrakt na dostawy gazu dla tego kraju wygasa za sześć dni. Zagroził, że dostawy zostaną wtedy przerwane. Rosyjski dostawca surowca utrzymuje, że cena gazu dla Białorusi jest dotowana i przynosi firmie straty. Zaproponował jednocześnie, że cena gazu może wzrosnąć jedynie do 80 dol., jeśli Białoruś przekaże swoje gazociągi Gazpromowi.
Gazprom zapewnia, że tym razem nie dojdzie do ograniczenia dostaw dla odbiorców zachodnich. Koncern przygotował się specjalnie do tej operacji, gromadząc w Niemczech i Austrii duże zapasy gazu, które mogłyby pokryć chwilowe zapotrzebowanie na ten surowiec. Mimo to przypominany jest zeszłoroczny scenariusz, gdy ciśnienie gazu w wielu krajach spadło nawet o 50 procent. Największe starty poniósł przemysł, który jest największym odbiorcą gazu.
(M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach