14 lutego 2007 r.
— Będziemy się jeszcze nad tym zastanawiać — powiedział wczoraj Jarosław Kaczyński o ewentualnym odejściu wicepremiera. Wydaje się, że premier ma żal do Ludwika Dorna za upublicznienie listu, w którym Dorn broni swojego dobrego imienia. W przyszłym tygodniu dojdzie najprawdopodobniej do spotkania obu polityków.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Taką informację podały „Fakty" TVN. Według dziennikarzy tej stacji Ludwik Dorn ma objąć stanowisko szefa Klubu Parlamentarnego PiS. Pojawiły się także spekulacje o odejściu obecnego wicepremiera z partii, jednak Jarosław Kaczyński powiedział wczoraj, że nie widzi ku temu „najmniejszych powodów”.
— Nie jestem zadowolony, że list, który traktowałem jako osobisty, został upubliczniony. To nie jest dobre, bo to są relacje wewnątrz rządu, grupy politycznej — stwierdził Kaczyński. Premier zapowiedział, że wszelkie decyzje zostaną podjęte po rozmowie z Ludwikiem Dornem. „Fakty" TVN podały, że na wczorajszym posiedzeniu rządu premier poinformował, że Dorn do rządu już nie wróci. Informacji nie potwierdził rzecznik Jan Dziedziczak.
Do wyjaśnienia zarzutów zawartych w liście Dorna powołano specjalną komisję. Na jej czele stanął Adam Lipiński, szef gabinetu politycznego premiera. Rzecznik rządu zapowiedział, że prace komisji potrwają do końca tygodnia. Ich efekty będą poufne i trafią na biurko premiera.
Ewentualna dymisja Dorna jest związana z zarzutami wobec jego współpracowników. „Rzeczpospolita” napisała, że zastępca komendanta głównego Policji — generał Jarczewski — miał związki z poszukiwanym byłym senatorem Stokłosą. Wicepremier miał także żal do Janusza Kaczmarka za uwiarygadnianie doniesień gazety swoimi wypowiedziami. — Nie czuję się odpowiedzialny za zamieszanie wokół Dorna — powiedział dzisiaj w „Sygnałach Dnia" Kaczmarek.
O sprawie listu Ludwika Dorna do premiera można przeczytać w osobnym artykule.
(M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach