14 marca 2011 r.
Przeciwko planowanemu przez rząd ograniczeniu możliwości zadłużania się przez jednostki samorządu terytorialnego protestują Pracodawcy RP. Organizacja uważa, że propozycje te doprowadzą do wyhamowania inwestycji i schłodzenia gospodarki. Ministerstwo Finansów chwyta się wszelkich narzędzi, które mogą wpłynąć na obniżenie deficytu sektora finansów publicznych – oceniają przedsiębiorcy.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
– Niestety, poszukuje się oszczędności nie tam, gdzie jest największy potencjał do cięcia wydatków. Udział zadłużenia jednostek samorządu terytorialnego wynosi zaledwie 6 proc. zadłużenia sektora publicznego – twierdzi Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP.
Jego zdaniem deficyty samorządowe to w zdecydowanej większości efekt dynamicznie rozwijających się inwestycji budowlanych i infrastrukturalnych. Dodatkowym paliwem napędzającym inwestycje są fundusze europejskie. Pieniądze z UE pozwalają nadrabiać stracone dla inwestycji publicznych lata po transformacji ustrojowej.
Korzystanie z nich wymaga jednak wkładu własnego – podkreśla ekspert. Jeśli rząd arbitralnie ograniczy możliwości zadłużania się samorządów, inwestycje - w tym te współfinansowane z funduszy unijnych - radykalnie wyhamują. Nie tylko nie będzie nowych projektów, ale także te już realizowane mogą zostać wstrzymane.
Samorządowcy wskazują, że rząd przykłada inną miarę do nich, a inną do siebie. Gdyby bowiem porównać zadłużenie rządu do jego dochodów, wyniosłoby one ponad 220 proc. Dla porównania, w tej samej metodologii zadłużenie samorządów wynosi zaledwie 26 proc.
Zdaniem Pracodawców RP, rząd powinien zacząć od poszukania oszczędności w budżecie państwa. – Nadszedł czas na poważne reformy strukturalne i cięcia wydatków. Jeśli rząd chce wpłynąć na politykę finansową samorządów, powinien zacząć od siebie i stać się wzorem do naśladowania – przekonuje Piotr Wołejko.
T.Sz., PRP
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach