Wtorek, 22 V 2012 r.
Nr 72/2012 (1292)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


16 sierpnia 2007 r.

Dramatyczne spadki na warszawskiej giełdzie

Giełdy całego świata ogarnęła panika. Na warszawskiej giełdzie trwają silne spadki. Fala wyprzedaży na GPW spowodowała, że WIG traci prawie 8 proc., a sWIG80 blisko 11 procent.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Złe wieści napływają z Europy Zachodniej. Na giełdach trwa tam kolejny dzień spadków, powodowany zwiększającymi się wciąż problemami na światowym rynku kredytów, co może się przełożyć na spadek zysków firm oraz spowolnienie światowego wzrostu gospodarczego.

Analitycy są zgodni, że na giełdzie rządzą obecnie emocje, a inwestorom puściły nerwy, stąd obecna wyprzedaż akcji. W dodatku w środę warszawska giełda była nieczynna, a w tym czasie doszło do silnych zniżek w Europie i w USA.

— Nerwowa atmosfera spowodowała, że inwestorzy nie patrzą już na ceny, tylko kierują się emocjami i zamykają pozycje, nie zwracając uwagi, czy generuje to jeszcze zysk, czy tylko po to, żeby zmniejszyć dalsze straty — podkreśla Tomasz Dudź z DI BRE Banku.

— Zwiastuny takiego obrotu wydarzeń trwały od początku miesiąca — mówi Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion Doradcy Finansowi. — Indeksy spadały od początku lipca z powodu zakłóceń spowodowanych przez kredyty o ograniczonej wiarygodności. Na bazie tych ryzykownych kredytów banki budowały instrumenty pochodne, w tym tak zwane obligacje CDO — wyjaśnia.

Gdy na rynku kredytów hipotecznych w Stanach okazało się, że 20 proc. tych kredytów nie jest spłacanych, agencje ratingowe natychmiast zaczęły nisko wyceniać te obligacje. Potem pojawiły się problemy z niewypłacalnością funduszy.

Według Kuczyńskiego spadek wartości obligacji sprawił, że w ludziach obudziła się obawa co do wiarygodności całego sektora finansowego na świecie.

— Jeżeli ta sytuacja się utrzyma przez 2-3 miesiące, wówczas, niestety, wpłynie na stan naszej gospodarki — ostrzega Piotr Kuczyński. — Kryzys na rynku nieruchomości i finansowym doprowadzi do spadku tempa wzrostu. W takim przypadku fundusze najszybciej zwijają się z rynków rozwijających się, w tym z polskiego — dodaje.

Co dalej?

— Chyba nie ma mądrego, który by przewidział, ile potrwają spadki — twierdzi Andrzej Stec, dziennikarz „Gazety Wyborczej”. — Historia wskazuje, że gwałtowne przeceny jak ta z reguły kończą okres spadków. Tak było na warszawskiej giełdzie w zeszłym roku na przełomie maja i czerwca. Gwałtowna przecena była wówczas związana z gwałtowną ucieczką kapitału z rynków rozwijających się, w tym z Polski — podkreśla.

— Pytanie, co wydarzy się teraz. Informacje napływające zza oceanu, w tym spekulacje o możliwym bankructwie American Countrywide, są złe — mówi Tomasz Nowak z Millennium DM. — Sytuacja wygląda poważnie i korekta może potrwać dłużej.

— Dużo będzie zależeć od uczestników funduszy inwestycyjnych, czy zdecydują się sprzedawać swoje jednostki, czy nie — ocenia.

(źródło: PAP, M.S.)




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach