Środa, 18 X 2017 r.
Nr 166/2017 (2296)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


18 listopada 2010 r.

Dziecinne obietnice

Pewien kandydat na prezydenta w pewnym niedużym mieście prowadzi swoją kampanię pod hasłem „ Obiecuję więcej niż inni”. Hasło najwidoczniej nośne, skoro w Bielsku- Białej wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich (SLD) stwierdził, że samorządy, w których SLD zdobędzie większość, będą budowały przedszkola i żłobki nawet bez finansowego wsparcia rządu. Dlaczego akurat przedszkola i żłobki? Wiadomo, polityka prorodzinna, rodzina jest najważniejsza, szansa powrotu kobiet do pracy – nośne, bezpieczne i nikt się nie przyczepi. Oczywiście, że złośliwy się zapyta, a dlaczego do tej pory nie budowaliście żłobków i przedszkoli? Bywały przecież takie czasy, że SLD rządził, nie tylko w samorządach. I „ w temacie przedszkoli” jak była bryndza, tak jest.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Wcale nie zamierzam jeździć po Sojuszu – jedni obiecują betonowe drogi, inni światła drogowe zasilane wiatrem ( naprawdę!), można obiecywać i przedszkola. Warto tylko pamiętać, że to co mamy we wczesnej oświacie, to wina wszystkich bez różnicy kolejnych ekip. Wozimy się z problemem dwadzieścia lat. Dawno temu, u zarania reformy administracyjnej przedszkola i żłobki zostały łaskawie podarowane gminom z dobrodziejstwem inwentarza, za to bez grosza na utrzymanie. Nagle, prawie z dnia na dzień miasta, miasteczka i gminy dostały stare, nieremontowane budynki z dziurawymi dachami i samozapalającą się instalacją oraz pensje nauczycieli i personelu do wypłacania. Szermując hasłem „ gospodarskiego oka” rząd pozbył się piekielnie drogiego problemu. Co miały robić samorządy często same stojące na skraju zapaści finansowej? Wiadomo – cięły po wszystkim. Przedszkola i żłobki poszły pod gilotynę bardzo szybko. Kolejnym etapem reformy było przekazanie samorządom szkół. Tutaj już tak łatwo rząd się nie wykręcił – mądry Polak po szkodzie, ale jednak – musiał obiecać samorządom subwencję na utrzymanie szkół. A przedszkola? W dalszym ciągu udawano, że problemu nie ma. O żłobkach nawet szkoda mówić, absurdalne przepisy skazujące te placówki na bycie zakładem opieki zdrowotnej (czytaj: wszystko kosztuje tam trzy razy drożej) i brak refleksji ówcześnie rządzących bardzo szybko dały efekt: dziś dwa procent gmin w Polsce utrzymuje jakikolwiek żłobek.


Rządy się zmieniały, wizje pojawiały się coraz jaśniejsze i upadały razem z kolejnym rządowym kryzysem, a przedszkola jak w całości były na utrzymaniu samorządów, tak są. O tyle to dziwne, że programowo podlegają pod Ministerstwo Edukacji. Czyli jednak Centrala przedszkola zauważa.


Im dłużej gminy musiały sobie radzić ze żłobkami i przedszkolami same, tym prościej było kolejnemu rządowi przechodzić nad tym do porządku dziennego. Dlatego obietnice posła Wenderlicha jakoś mnie nie ruszają. Samorządy nie będą same budować przedszkoli i żłobków. Nie ma na to pieniędzy. Ważniejsze są chodniki, kanalizacja i nowy asfalt. Rodzice bez przedszkola jakoś sobie poradzą. Popyszczą rok albo dwa i pójdą sobie ich dzieci do zbiorczej szkoły gminnej. I tak będzie do następnych wyborów. Tym razem parlamentarnych

.
Paweł Ławicki



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach