1 października 2010 r.
Skarb Państwa traci codziennie ogromne kwoty na szarej strefie handlu i usług świadczonych w Internecie – ocenia Najwyższa Izba Kontroli. Według ustaleń NIK, wielu internetowych przedsiębiorców unika opodatkowania, ponieważ Ministerstwo Finansów oraz podległe mu urzędy skarbowe i celne nie wypracowały wspólnej metody kontrolowania internetowej działalności gospodarczej. Nie ma systemu wyznaczania i monitorowania obszarów potencjalnych nadużyć.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
W opinii NIK to Ministerstwo Finansów - jako odpowiedzialne za realizację dochodów z podatków i nadzór nad kontrolą skarbową - powinno najmocniej angażować się w porządkowanie obszaru e-handlu. Tymczasem urzędy skarbowe i urzędy kontroli skarbowej, które podejmują próby ściągania należności, nie mają wystarczającego oparcia w przepisach prawa. Działania legislacyjne, podejmowane przez ministerstwo, zakończyły się połowicznym sukcesem: znowelizowano ustawę skarbową. Wciąż nie wprowadzono jednak zmian w ordynacji podatkowej, umożliwiających szybką i skuteczną identyfikację podatników działających w Internecie.
Najwcześniej problemem handlu internetowego zajął się departament kontroli skarbowej ministerstwa. Jednak, jak zauważają kontrolerzy, kontrola e-handlu została wpisana do priorytetów kontroli skarbowej dopiero na 2008 i 2009 rok, a prowadzenie stałego monitoringu w wybranych branżach zlecono urzędom dopiero w połowie 2009 roku. Fiaskiem zakończył się także proces wprowadzania przez ministerstwo Informatycznego Systemu Wspomagania Kontroli Skarbowej. Mimo że w ciągu ośmiu lat (od 2002 r.) przeznaczono na jego uruchomienie 43 mln zł, system nie działał do dnia zakończenia kontroli.
Służby skarbowe i celne podejmują doraźne akcje, wykorzystując samodzielnie tworzone programy wyszukiwawcze. NIK odnotowała stały, znaczący wzrost liczby prowadzonych kontroli. W przypadku urzędów kontroli skarbowej kontrole e-handlu stanowiły 1,2 proc. wszystkich kontroli w 2007 roku, w 2008 - blisko 2 proc., a w I połowie 2009 - już niemal 3 proc. Najsłabiej w tym zestawieniu wypada Służba Celna. Zaledwie jedna izba (w Olsztynie), spośród pięciu skontrolowanych, podejmowała kontrole e-handlu.
Urzędy, które podejmują działania, napotykają na dwa zasadnicze problemy. Pierwszy to brak odpowiedniego sprzętu komputerowego i nieograniczonego dostępu do internetu - aż 12 z 14 kontrolowanych urzędów skarbowych korzystało z łącza MF o ograniczonej przepustowości, uniemożliwiającego swobodne przeszukiwanie stron. Drugi to ograniczenie dostępu do danych pozwalających zidentyfikować osoby zaangażowane w e-handel: zdarzały się przypadki odmowy udostępnienia informacji przez portale aukcyjne (np. Allegro) oraz podawania fałszywych danych przez prowadzących handel.
Ustalenie rzeczywistego obszaru e-handlu jest niemożliwe z uwagi na brak jego definicji. Potoczne rozumienie ogranicza e-handel do transakcji w sklepach internetowych oraz na portalach aukcyjnych. Zdaniem Izby, w rzeczywistości jest to obszar znacznie szerszy, obejmujący wiele usług elektronicznych, m.in. tworzenie i utrzymywanie witryn internetowych, dostarczanie oprogramowania, a także gry losowe.
Na internetowych unikach i szarej e-strefie Skarb Państwa traci codziennie ogromne kwoty – alarmuje NIK. Po jednej tylko akcji kontrolnej, zleconej urzędom przez NIK, odzyskano blisko 3,5 mln zł. Z badań kontrolerów wynika, że najczęściej - na skalę masową - płacenia należnych podatków unikają osoby, które osiągają najniższe dochody z e-handlu (do 400 tys. zł rocznie).
T.Sz., NIK
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach