Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


5 marca 2007 r.

Fanaberie ministra obrony

Obecna ekipa rządząca specjalizuje się w obronie rozmaitych świętości – głównie przed tym, by nie stały się tematem dyskusji. Zwłaszcza, gdy dyskusję proponuje Berlin. Dlatego pomysł niemieckiej minister oświaty dotyczący wspólnego dla wszystkich krajów UE podręcznika do historii natychmiast postawił polityków koalicji w stan gotowości.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Głos zabrał – co zrozumiałe – minister edukacji. Zadeklarował zero poparcia.
Oficjalny powód: wstręt do idei tworzenia tożsamości europejskiej.
Powód domyślny: minister protestuje, bo po pierwsze – po co mu cudze pomysły edukacyjne, skoro ma tyle własnych, a po drugie – na pracę w zespole historyków nie miałby szans Giertych senior po tym, jak Komisja Europejska potraktowała jego ostatnie dzieło historyczne.

Wypowiedziała się – co też poniekąd zrozumiałe – szefowa gabinetu prezydenta. Zaprezentowała nastawienie zdecydowanie negatywne.
Oficjalny powód: niemożność wybaczenia innym nacjom przekonania, że to obalenie muru berlińskiego zapoczątkowało upadek komunizmu, a nie powstanie „Solidarności”.
Powód domyślny: nie można być odmiennego zdania niż szef.

Swoje zdanie wyraził członek Samoobrony, Ryszard Czarnecki, co również jest zrozumiałe, bo to eurodeputowany, więc na sprawach europejskich powinien się znać. Oczywiście był przeciw.
Oficjalny powód: pewność, że podczas prac redakcyjnych Polacy pokłóciliby się z Niemcami.
Powód domyślny: nie ma się co domyślać. Eurodeputowany wyraża prawdziwe przekonanie, gdyż jako członek Samoobrony nie potrafi wyobrazić sobie spokojnej dyskusji.

Do głosów w sprawie podręcznika dołączył także minister obrony narodowej, co już takie zrozumiałe nie jest. Stanął przed mikrofonem i ostrym tonem oświadczył, że „są to nieprawdopodobne fanaberie ze strony tych, którzy podają takie pomysły i uważają, że są one poważne”.
Oficjalny powód wystąpienia: nieznany, gdyż minister nie bawi się w żadną głupią argumentację.
Powód domyślny: trudno dociec. Prawdopodobnie chęć zobaczenia się w telewizji.

Śpijmy zatem spokojnie. Czuwa koalicja, a zwłaszcza minister obrony. Nie pozwoli na takie fanaberie, jak próba międzynarodowej dyskusji nad przeszłością. Choć może przesadzam – na polsko-amerykański podręcznik do historii pewnie by się zgodził.

 

Danuta Graj




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach