27 grudnia 2006 r.
Dalekie wydaje się porozumienie pomiędzy stronami konfliktu gazowego. Po powrocie z Moskwy wicepremier Białorusi zagroził zerwaniem umowy tranzytowej z Gazpromem. Oznaczałoby to problemy z dostawami gazu do naszego kraju i Europy Zachodniej.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Taką groźbę skierował w stronę Gazpromu wicepremier białoruskiego rządu Uładzimir Siemaszko. Zaznaczył także, że teraz inicjatywa leży po stronie rosyjskiej. Mińsk wyraźnie przeszedł do kontrataku. Białoruscy politycy twierdzą, że tak niska cena gazu jest wynikiem układu stowarzyszeniowego, jaki podpisali z Moskwą. Rosja dąży zaś do przejęcia infrastruktury gazociągowej na Białorusi.
Polskie władze zapewniają, że kraj posiada wystarczające zapasy, aby wytrzymać nawet cztery tygodnie wstrzymanych dostaw. Wszystko zależy jednak od pogody. Ten optymistyczny wariant obliczono na obecnie panującą, łagodną aurę. W przypadku silnych mrozów będzie to około dwóch tygodni. Nie bez znaczenia jest też fakt, że około 30 proc. krajowego zapotrzebowania pokrywa się z własnych złóż.
Zapewnienia o bezpieczeństwie energetycznym Europy padają także ze strony Gazpromu. Koncern poinformował, że zgromadził w Austrii i Niemczech wystarczające zapasy gazu, aby zapewnić Europie ciągłość dostaw.
(M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach