Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


1 października 2009 r.

Gruby chętnie poczułby się bogaty

- I znowu nic Siwy – powiedział Gruby drąc kupon Lotto na strzępy.
- Co, myślałeś, że wygrasz? – zdziwił się Siwy drąc kupon Lotto na strzępy.
- Trzydzieści lat obstawiania, to powinno ich do czegoś zobowiązywać, nie? – trochę z żalem zapytał Gruby.
- Szkoda. Już sobie wyobrażałem to uczucie. Ciekawe jak to jest być bogatym? – zawiesił się Siwy.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

- Normalnie stary, tylko inaczej. Stać cię na piwo w Warszawie, możesz sobie kupić komputer, a jak się zepsuje kupić dwa, wille masz bracie za pięć milionów i płacisz ludziom, żeby ci jej pilnowali – wyjaśnił reguły rządzące światem bogatych Gruby.


- W takim razie bracia moi grubsi jestem normalnie bogaczem! – krzyknął radośnie gość, który nie wyglądał generalnie.


- Gienek, już na wolności? – zdziwił się Siwy, który z Gienkiem sąsiadował w klatce.


- Wolność, to może nie do końca to, na czym jestem, ale… - machnął ręką Gienek.

 
- Warunkowe? W końcu ile można siedzieć za drobne oszustwa internetowe – zgodził się Gruby.

 
- Nie oszustwa, tylko niezgodność z opisem, sędzina była kompletną ignorantką, prokurator zresztą też, ale co tam. Teraz mam dwie godziny czasu na piwko i jak się okazuje jestem na dodatek bogaty, więc stawiam – Gienek popędził do baru.

 
- To jak nie warunkowe, to co? – zapytał obcesowo Siwy, bo jako sąsiadowi mu wypadało.

 
- Obrożę mam. Nowatorski system odbywania kary proszę was. Siedzę sobie w domu z bransoletką i nadajnikiem. Jak się oddalę za daleko to mam przewalone. To się nie oddalam, tyle co do kiosku i na piwko i się czuję proszę was elitą- radośnie uchylił kufla Gienek.

 
- Elitą? Ty? – Gruby nie wytrzymał, chociaż było to nieładne.

 
- A co, nie mogę? Jest nas na razie dwóch z taką bransoletką. Obróżka gustowna, okey, a jaka świadomość, panowie, bezcenna.


- Może jaśniej, co sąsiad? – zirytował się Siwy.


- Kochani, idę sobie dzisiaj po gazetkę, kupuję, patrzę, czytam i co widzę? „Założono dwie obroże”. Tytuł widzę znaczy się i jedna jest moja. No to normalnie jestem wyróżniony, nie? Ale to jeszcze nic. Czytam dalej „ wydano dwadzieścia trzy miliony złotych”. Czaicie? Mam na sobie coś na kształt prawie dwunastu milionów złotych! Czad, nie?

 
- Robi wrażenie – kiwnął głową Gruby.


- To jeszcze nic. Miesięcznie na monitorowanie mnie i tego drugiego becalują naiwniaki siedemset pięćdziesiąt tysięcy. Ja tu sobie po papieroski i z powrotem a goście siedzą w centrali za prawie milion. Jazda, po prostu.


- Robi wrażenie- powtórzył Gruby.


- Panowie, docelowo wydacie na mnie i mi podobnych jeszcze dwieście dwadzieścia pięć milionów, he, he.

 
- Wydacie? Ja nie zamierzam – zaprotestował Siwy.


- Z podatków wydacie bratanki moje słodkie. Inaczej ten system nie pociągnie. Jedna gazeta i tyle wiedzy – rozłożył ręce Gienek- A wy się podniecacie przegraną w Lotto misie moje małe lokalne, jak ja was lubię chłopaki. Nie ma dwóch zdań, może gotówki za wiele nie posiadam, ale was nie stać na biżuterię za kilkanaście baniek i ochroniarza za siedemset tysięcy miesięcznie. Taka prawda.


- Ciebie ogólnie też nie – zaprotestował cicho Siwy.


- Mnie bezpośrednio jasne, ale mam zamożnych znajomych z kręgów rządowych, a tam jak widzicie kasy na przyjaciół nie żałują, zdrówko, koledzy- Gienek podniósł kufel, w powietrzu błysnęła bransoleta za jedenaście milionów. Gruby próbował zacząć liczyć, za ile tysięcy lat system elektronicznego dozoru więźniów zacząłby się zwracać, ale ostatecznie skupił się liczeniu pustych kufli na stoliku i konstatacji, że warto by je odnieść do baru i wymienić na pełny zestaw. Nie będzie mu jakiś drobny oszust wytykał, że nie ma zegarka.

 
Paweł Ławicki

 




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach