1 października 2009 r.
- I znowu nic Siwy – powiedział Gruby drąc kupon Lotto na strzępy.
- Co, myślałeś, że wygrasz? – zdziwił się Siwy drąc kupon Lotto na strzępy.
- Trzydzieści lat obstawiania, to powinno ich do czegoś zobowiązywać, nie? – trochę z żalem zapytał Gruby.
- Szkoda. Już sobie wyobrażałem to uczucie. Ciekawe jak to jest być bogatym? – zawiesił się Siwy.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
- Normalnie stary, tylko inaczej. Stać cię na piwo w Warszawie, możesz sobie kupić komputer, a jak się zepsuje kupić dwa, wille masz bracie za pięć milionów i płacisz ludziom, żeby ci jej pilnowali – wyjaśnił reguły rządzące światem bogatych Gruby.
- W takim razie bracia moi grubsi jestem normalnie bogaczem! – krzyknął radośnie gość, który nie wyglądał generalnie.
- Gienek, już na wolności? – zdziwił się Siwy, który z Gienkiem sąsiadował w klatce.
- Wolność, to może nie do końca to, na czym jestem, ale… - machnął ręką Gienek.
- Warunkowe? W końcu ile można siedzieć za drobne oszustwa internetowe – zgodził się Gruby.
- Nie oszustwa, tylko niezgodność z opisem, sędzina była kompletną ignorantką, prokurator zresztą też, ale co tam. Teraz mam dwie godziny czasu na piwko i jak się okazuje jestem na dodatek bogaty, więc stawiam – Gienek popędził do baru.
- To jak nie warunkowe, to co? – zapytał obcesowo Siwy, bo jako sąsiadowi mu wypadało.
- Obrożę mam. Nowatorski system odbywania kary proszę was. Siedzę sobie w domu z bransoletką i nadajnikiem. Jak się oddalę za daleko to mam przewalone. To się nie oddalam, tyle co do kiosku i na piwko i się czuję proszę was elitą- radośnie uchylił kufla Gienek.
- Elitą? Ty? – Gruby nie wytrzymał, chociaż było to nieładne.
- A co, nie mogę? Jest nas na razie dwóch z taką bransoletką. Obróżka gustowna, okey, a jaka świadomość, panowie, bezcenna.
- Może jaśniej, co sąsiad? – zirytował się Siwy.
- Kochani, idę sobie dzisiaj po gazetkę, kupuję, patrzę, czytam i co widzę? „Założono dwie obroże”. Tytuł widzę znaczy się i jedna jest moja. No to normalnie jestem wyróżniony, nie? Ale to jeszcze nic. Czytam dalej „ wydano dwadzieścia trzy miliony złotych”. Czaicie? Mam na sobie coś na kształt prawie dwunastu milionów złotych! Czad, nie?
- Robi wrażenie – kiwnął głową Gruby.
- To jeszcze nic. Miesięcznie na monitorowanie mnie i tego drugiego becalują naiwniaki siedemset pięćdziesiąt tysięcy. Ja tu sobie po papieroski i z powrotem a goście siedzą w centrali za prawie milion. Jazda, po prostu.
- Robi wrażenie- powtórzył Gruby.
- Panowie, docelowo wydacie na mnie i mi podobnych jeszcze dwieście dwadzieścia pięć milionów, he, he.
- Wydacie? Ja nie zamierzam – zaprotestował Siwy.
- Z podatków wydacie bratanki moje słodkie. Inaczej ten system nie pociągnie. Jedna gazeta i tyle wiedzy – rozłożył ręce Gienek- A wy się podniecacie przegraną w Lotto misie moje małe lokalne, jak ja was lubię chłopaki. Nie ma dwóch zdań, może gotówki za wiele nie posiadam, ale was nie stać na biżuterię za kilkanaście baniek i ochroniarza za siedemset tysięcy miesięcznie. Taka prawda.
- Ciebie ogólnie też nie – zaprotestował cicho Siwy.
- Mnie bezpośrednio jasne, ale mam zamożnych znajomych z kręgów rządowych, a tam jak widzicie kasy na przyjaciół nie żałują, zdrówko, koledzy- Gienek podniósł kufel, w powietrzu błysnęła bransoleta za jedenaście milionów. Gruby próbował zacząć liczyć, za ile tysięcy lat system elektronicznego dozoru więźniów zacząłby się zwracać, ale ostatecznie skupił się liczeniu pustych kufli na stoliku i konstatacji, że warto by je odnieść do baru i wymienić na pełny zestaw. Nie będzie mu jakiś drobny oszust wytykał, że nie ma zegarka.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach