Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


12 września 2007 r.

Gruby dostaje nową marynarkę

— Jak ty wyglądasz ! — marudziła od pewnego czasu Luśka — Buty rozdeptane, sweter powyciągany, wyglądasz jak Lepper w PGR.
— Ja tam żaden metroseksualny pół gej nie jestem, żeby się stroić. Do kościoła garnitur mam — walczył Gruby.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

— Garnitur? Tę marną, ponaciąganą pałatkę z elanowełny garniturem nazywasz? Jedziemy na zakupy. W październiku wybory, musimy wyglądać w lokalu wyborczym jak ludzie, a nie elektorat Polskiego Związku Złomiarzy — zarządziła Luśka. Nie było wyjścia. Gruby westchnął i pomaszerował do samochodu.

*** 

— O, żesz ty twoja poczochrana — zatkało Siwego, kiedy Gruby wszedł do baru. 

— No, co, no, co — bronił się nieśmiało Gruby. — Czasem coś trzeba nowego na grzbiet wrzucić. Luśka dostała nagrodę w firmie i kupiła mi to i owo. 

— Eeeee, Gruby, pardon, Panie Gruby, siadaj przyjacielu. W takim stroju, to do Mariotta nawet by cię wpuścili — cmokał z ledwo ukrywaną zazdrością Siwy. 

— Trochę nie przyzwyczajony jestem – Gruby pogłaskał rękaw nowej marynarki. 

— Całkiem w porządku, normalnie nowa jakość. To się Luśka postawiła — zazdrościł dalej Siwy, patrząc z żalem na swoje rozdeptane buty. 

— Bardzo ładna marynarka — zagaił znienacka facet w średnim wieku w ciemnym garniturze — Boss, Cardin? 

— Eeeee, a pan co z „Życia na Gorąco”? — zażartował Gruby. 

— Poniekąd, poniekąd. Warciałek. Jan Warciałek. Tylko kilka pytań i zostawię panów, jeśli można – Warciałek dosiadł się do przyjaciół. — Buty widzę świetnie dopasowane do marynarki. A podeszwa gumowa? 

— Coś pan. Skóra — oburzył się Gruby. Jeszcze dwa dni temu nie miał pojęcia, że elegancki but ma skórzana podeszwę. 

— Jasne, że skóra, krawacik jedwabny, norma oczywiście – potarł ręce Warciałek. 

— Pewno, że norma – Gruby poprawił krawat lewą ręką. 

— Zegarek gustowny, no, no — pochwalił Warciałek. 

— Wie, pan, kobiety lubią diamenty, facet musi mieć porządny zegarek. W moim wieku już nie wypada nosić plastikowego badziewia – Gruby coraz szybciej przekonywał się, że ma klasę. 

— Widać, że całkiem nieźle się panu powodzi – Warciałek lał miód na serce Grubego . 

— Jakoś się ciągnie, tu coś z giełdy kapnie, tu się obróci, wie pan, radzić sobie trzeba. Kapitalizm, pieniądze to wie, pan na ulicy i w ogóle – z udawaną skromnością Gruby rozłożył ręce. Siwy dziwił się coraz bardziej, jakie pieniądze, jaka giełda, ale siedział cicho. 

— Jasne, jasne – Warciałek wyjął notesik – To ja tylko jeszcze pana imię i nazwisko poproszę i znikam, obowiązki, wie pan, obowiązki. Gruby wytrzeszczył oczy. 

— Ach, prawda, przecież nie powiedziałem. Jestem z Centralnego Biura Antykorupcyjnego departament zwalczania Oligarchii – Warciałek wyjął legitymację. 

— Jakiej oligarchii? — zdumiał się Gruby. 

— Oligarchii proszę pana w sensie oligarchii zdefiniowanej przez premiera. Mamy rozkaz zidentyfikować proszę pana wszystkich zamożnych obywateli, tak na wszelki wypadek. – Warciałek już nie był taki miły. 

— Ale po co? — drążył Gruby lekko wystraszony. 

— Na wszelki wypadek — powtórzył Warciałek. — IV RP to Polska socjalna a nie liberalna i oligarchię musimy zdusić w zarodku. My stoimy tu, a pan gdzie ZOMO, rozumie pan. Zresztą wykręty nic nie dadzą. Mam nagranie, że pan chodzi do Mariotta. Ja nie chodzę, bo mnie nie stać. Podeszwę mam proszę pana gumową w butach, zegarek za czterdzieści złotych, garnitur ma osiem lat i kosztował stówę. Siedzi pan w układzie jak nic i my to udowodnimy. 

— Ale ja nie jestem zamożny. Żona mi to wszystko kupiła – Gruby w bezradnym proteście rozłożył ręce. 

— Jasne. I kochanki pewnie pan tez nie ma, na wczasy jeździ pan do szwagra na wieś dwudziestoletnim maluchem. W takiej koszuli. Wolne żarty. Aż dziw, że do tej pory nic na pana nie mamy. Bardzo dziwne. No dobra, jeszcze zdjęcie i do zobaczenia po wyborach — pożegnanie zabrzmiało złowieszczo. 

— Zaraz, mówił pan, że z „ Życia na Gorąca” pan jest — krzyknął jeszcze Siwy. 

— Dla takich jak pański kolega, jestem życie na gorąco. Bardzo gorąco — zaśmiał się Warciałek i zniknął w wieczornej mgle. 

— I co teraz? — kretyńsko odezwał się Siwy. 

— Wszystko przez te baby — wyszeptał blady jak prognoza wyborcza LPR Gruby wylewając Puszczańskie na nowiutkie spodnie.

Paweł Ławicki



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach