Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


5 października 2007 r.

Gruby kupuje działkę

— Faja jesteś — powiedziała Luśka, trzaskając drzwiami. — Inni domy stawiają, a my dwadzieścia lat w spółdzielczym bloku. A mogłam wyjść za Heńka.
— Heniek, Heniek. Kto to jest Heniek? — postawił się Gruby.
— Heniek to czterdzieści ciężarówek dzisiaj. I dom z basenem, i wczasy SPA dwa razy w roku — Luśka zaszlochała, a Gruby ciężko westchnął.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

***

— Nie ma problemu, kredyt od ręki przydzielimy — uśmiechnęła się miło pracownica banku, w którym Gruby od zawsze miał konto.

— Super, bo wie pani, żona naciska, że prawdziwy mężczyzna to syn i drzewo, i dom. Może faktycznie pora? — Gruby z nieśmiałością zwinął plik formularzy niezbędnych do starania się o kredyt.

***

— Macie działki na sprzedaż? — Gruby uzbrojony w obietnicę kredytu raźnie wmaszerował do wydziału geodezji urzędu miasta. Zapadła niezręczna cisza.

— Żona mi każe dom budować. Działki potrzebuję — powtórzył Gruby. Cisza szarpana szumem komputerów.

— Nie może pan prywatnie kupić? — cicho odezwał wreszcie się jeden z pracowników wydziału.

— Po co prywatnie, jak mogę własnej gminie dać zarobić, drogę mi za to do domku zrobicie — zażartował Gruby.

— My nic nie mamy. Nic nie sprzedajemy — chórem odpowiedziało czterech pracowników geodezji i, omijając Grubego, wyszło z gabinetu. Gruby zbaraniał.

***

Baraniał Gruby dłuższą chwilę. „Tak nie może być. Obywatel płacący podatki ma prawo we własnej gminie kupić działkę i wybudować dom. Idę do burmistrza i kupię działkę. Bez działki nie wracam do domu”. Gruby wziął głęboki oddech i pomaszerował do sekretariatu burmistrza.

***

— Ja do burmistrza — prawie wrzasnął Gruby w ucho sekretarki.

— W jakiej sprawie? — sekretarka była twarda.

— Działkę chcę kupić — sapnął Gruby.

— Nie ma — odpowiedziała sekretarka.

— Działek?

— Burmistrza.

— Jak nie ma, jak słyszę, że rozmawia przez telefon. — Ech, gdyby Luśka widziała teraz swojego męża.

— W sprawie działek burmistrza nie ma, tak mi kazał mówić, ups, chyba coś pokręciłam — sekretarka spłonęła rumieńcem.

— Bardzo dziękuję — uskrzydlił się Gruby i nacisnął klamkę drzwi gabinetu burmistrza.

***

— Działkę chcę — powiedział Gruby bez ogródek.

— Nie ma żadnych działek — błyskawicznie odpowiedział burmistrz i schował się za szafę.

— Wiem, że są. Ogłoszenia o przetargach czytałem — Gruby nie dawał za wygraną.

— Nie ma przetargów. Ogłoszeń nie ma. Nic nie ma — wysapał zza szafy burmistrz.

— Co to za urząd miasta, jak nawet działki nie mogę kupić uczciwie za gotówkę? — Gruby tracił siłę argumentów. Burmistrz wystawił głowę: — Panie, to nie Hel. To jest uczciwa gmina. Ja mam żonę, dzieci, ubezpieczenie na życie. Ja mam pracę, jestem dobry, drugą kadencję w pierwszej turze, nie wkręci mnie pan. Posłanek żadnych nie znam, posłów też, działek nie ma i nie będzie. Pan może nagrywać, ja to rozumiem, taka praca, każdy chce żyć, ja też. Za gotówkę i na raty nie mam, nie ma, żegnam. — Zanim się Gruby zorientował, burmistrz wyskoczył przez okno. Na szczęście na parterze.

***

— Naprawdę chciałem kupić działkę — tłumaczył Luśce Gruby piętnasty raz.

— I?

— I normalnie bym kupił.

— Tylko?

— Centralne Biuro Antykorupcyjne mi przeszkodziło — patrząc w oczy swojej żonie, powiedział Gruby.

Paweł Ławicki




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach