19 stycznia 2010 r.
- Marnie wyglądasz Gruby – powiedział Siwy.
- Kiepsko śpię ostatnio – poskarżył się Gruby- Mam lęki skarbowe.
- Chyba stany lękowe – poprawił Siwy.
- Wiem, co mówię. Mam lęki skarbowe. Lękam się, że urząd skarbowy każe mi płacić podatek – wyjaśnił Gruby.
- Wszyscy płacimy podatki. Nie ma co się lękać – machnął ręką Siwy – Lepiej wypić kufelek puszczańskiego, którego cena powiększona jest o podatek akcyzowy.
- Bagatelizujesz, bo nie masz świadomości, a ja świadomość powziąłem i teraz mam lęki – Gruby minę miał niewesołą – Czy wiesz na przykład, że taki Maciej Damięcki, który podarował swojego merolka na aukcję WOŚP będzie musiał zapłacić podatek? Nie tylko on zresztą.
- Poważnie? Przecież dał auto za friko. Sam czytałem.
- Wcale nie za friko. Sprzedał auto na aukcji, więc wykonał czynność cywilno prawną i zarobił kasę. A skoro zarobił, to musi zapłacić podatek i to nie od wartości mercedesa, tylko ostatecznej kwoty wylicytowanej- powiedział Gruby.
- Co zarobił, jak wszystko poszło do Owsiaka? – zaprotestował Siwy.
- Zarobił i zrobił z pieniądzem, co uważał za stosowne, czyli przekazał fundacji, ale podatek musi zapłacić.
- Brzmi strasznie bez sensu – pokiwał głową Siwy.
- Pomyśl tylko stary, że za serduszko z numerem jeden, sprzedane za milion z kawałkiem, też ktoś musi zapłacić podatek – dodał Gruby.
- O matko jedyna – przeraził się Siwy.
- A teraz sobie wyobraź ile fantów ludzie przekazali na różne licytacje. Od wszystkiego powinno się zapłacić podatek.
- O matko jedyna – powtórzył Siwy.
- A widzisz! Do tego wszystkiego powziąłem wiedzę z zupełnie innej beczki. Jak ci firma zafunduje szczepionkę przeciw grypie, to osiągnąłeś przychód i musisz zapłacić podatek – kontynuował Gruby.
- No co ty, podatek za szczepionkę? – oniemiał Siwy.
- Legalnie, bo to dodatkowa korzyść, kawałek pensji, tylko w płynie- obrazowo wytłumaczył Gruby.
- O boże, a myśmy tydzień temu byli całym wydziałem z jaskini solnej – złapał się za głowę Siwy – Czyli to też kawałek pensji, tylko w kryształku?
- Kumasz, bracie, kumasz – przytaknął Gruby – Jak sobie wyobraziłem, ile okazji na niezapłacenie podatku na mnie czyha, to mi się lęki skarbowe pojawiły. No, popatrz sam. Oddam krew, dostanę cztery czekolady. Mam zapłacić, czy nie? Umyjesz mi samochód, jestem dwie dychy do przodu, płacę, czy nie? Luśka pójdzie na mammografię fundowaną przez miasto. Dochód, czy nie dochód? Mówię ci stary, koszmar – zwiesił głowę Gruby – Wszędzie widzę podatek i pracowników urzędu skarbowego.
- Eeee tam. Za dużo po prostu czytasz – pocieszył kumpla Siwy.
- Tak? To zobacz tylko, kto siedzi przy stoliku pod oknem?
- Kto? Nie poznajesz to mój sąsiad Aleksander Bo….. – Siwy się zawahał.
- Borzeczko, kierownik działu podatku dochodowego w tutejszym urzędzie skarbowym – dokończył Gruby teatralnym szeptem.
- Witam sąsiada – krzyknął radośnie w stronę Siwego Borzeczko – Słyszeliście panowie nowinę? Podobno ktoś z naszego miasta przekazał na owsiakową licytację obraz Kossaka. Poszedł za pół miliona. Super. Ciekawe, kto to? Chętnie bym go poznał, uścisnął dłoń, pogratulował. Na kawę zaprosił. Taki gest.
- Zapewniam sąsiedzie, że to nie ja – błyskawicznie odpowiedział Siwy.
- Ani ja – dodał Gruby, a Aleksander Borzeczko do dziś zastanawia się nad ich gwałtowna ewakuacją..
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach