Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


9 kwietnia 2008 r.

Gruby ma ochotę protestować, ale mu przechodzi

— Popatrz, Siwy, ledwo człowiek odetchnął, nacieszył się rozwojem, bęc, znowu podwyżki — westchnął Gruby. Puszczańskie U Śledzia podrożało pięćdziesiąt groszy, ale nie tylko ten zamach na prawa człowieka Gruby miał na myśli.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

— Fakt. A żyć trzeba — zgodził się Siwy.
 

— Może by zaprotestować? — zapytał Gruby.

 
— Ale jak? Głodówka? Abstynencja? Eeeeee — machnął ręką Siwy. 

 
— Po co od razu głodówka, po co abstynencja, jak można pikietkę zorganizować — powiedział rozsądnie wyglądający gość i dosiadł się do kolegów.

 
— A pan co, producent kijów do baseballa? — nieufnie spojrzał Gruby.

 
— Absolutnie, proszę pana, absolutnie. Pikiety i Samomanifestacje spółka jawna, tu, bardzo proszę, ulotka naszej firmy — na stole pojawiły się firmowe druki.

 
— I co generalnie robicie? — zagaił trochę spokojniej Gruby.

 
— Proszę pana, wszystko. Ostatnio, proszę pana, w ramach protestu przeciwko ograniczeniom prędkości nasz prezes przejechał w terenie zabudowanym 150.

 
— Poskutkowało?

 
— Sprawdzamy, proszę pana, efekty akcji, pewnie trzeba będzie poprawić, ale ogólnie było nieźle.

 
— Mój sąsiad Niewęglódko żadnej firmy nie ma i potrafi sto osiemdziesiąt trzasnąć na prostej.

 
— Indywidualny protest zawsze jest mniej skuteczny od zorganizowanego. Na przykład kilka dni temu zorganizowaliśmy pikietę na autostradzie A1. Przeciwko drożyźnie. O, tu zdjęcie, proszę. Tu stoi prezes, za nim ja. Koledzy z firmy.

 
— Oooo, to ja was znam — krzyknął radośnie Siwy. — Pan jesteś z PiS-u, trzeba było tak od razu.

 
— Przecież mówiłem, że PiS. Pikiety i Samomanifestacje — bronił się lekko zmieszany gość.

 
— Jakie tam pikiety, pan jesteś normalnie Jacek Kurski, hot dog PiS-u — teraz i Gruby skojarzył twarz.

 
— Jeżeli już, to bulterier — ostro zareagował Kurski, ale zaraz złagodniał. — No dobra, panowie mnie zdemaskowali, nie ma sprawy, ale biznes pozostaje. Pikietę możemy zorganizować.

 
— Przeciwko? — po żołniersku zapytał Gruby.

 
— Przeciwko wszystkiemu — równie krótko odparł Jacek Kurski. — Za drogie mięso dla konsumentów, za tanie mięso dla producentów, za droga złotówka, za tanie euro, przeciwko rozpasanym wydatkom budżetu, przeciwko zmniejszaniu pomocy społecznej, proszę pana, do wyboru. Hasła, proszę pana, prozą, na banerach, wykrzykiwane przez sekcję młodych. Prasa, radio, telewizja gwarantowane, to już na mojej głowie, lubią mnie w TVN24, puszczą wszystko.

 

— Czy ja wiem? — zawahał się Gruby. — Ja tam w politykę nie za bardzo.


— Jaka tam polityka? Los człowieka. Jakość życia. Rozwój, ojczyzna — zapalił się Jacek Kurski. — Teraz mamy taką ofertę promocyjną „Tanie życie, tanie państwo”.

 
— Przecież to już było — skrzywił się Siwy.

 
— Trochę przerobiliśmy, dopracowaliśmy szczegóły. Panowie słyszeli, co by było, gdybyśmy to my budowali autostrady?

 
— Nie za bardzo — pokręcił głową Gruby.

 
— Po prostu by były. Ha, ha. Prezes to powiedział jasno i wyraźnie: bez pośredników, bez tam nie wiadomo jakich firm, bez narzutów za pomocą Chińczyków. Pięć razy taniej.

 
— Chińczyków? Po tym co w Tybecie wyprawiają? — Siwy zaprotestował.

 
— Tak właśnie. Rozpoczynamy akcję „Chińczyk pracuje, Polska triumfuje”. Skoro Chińczyk może zbudować autostrady, może wszystko. Słyszałem, że piwo wam podrożało? Prosta sprawa. Przylatuje Chińczyk, piwo razem z nim, U Śledzia zmienia nazwę na Panga Panga i piwo tanieje do osiemdziesięciu groszy. To samo z prądem, gazem, proszę panów, truskawkami, cegłą i drutem zbrojeniowym. Chińczyk sprzeda tanio. Chińczyk się uśmiechnie, taki cud będzie, że Donaldzik tydzień z rozpaczy będzie pił.

 
— Powiem panu, że ci Chińczycy to są chyba przereklamowani — bardzo poważnie stwierdził Gruby. — Podobno trzy procent Chińczyków to geje.

 
Zapadła cisza.

 
— Jak to, geje? — Kurskiego zatkało.

 
— Normalnie, jak ci pańscy znajomi z Kanady. Tylko muszą się ukrywać i dlatego jak jest okazja, to wyjeżdżają na kontrakty do Europy. A u nas, sam pan rozumie, hulaj dusza. I teraz jak się naród dowie, że wbrew prezydentowi sprowadzacie zagrożenie, to całą firmę szlag trafi — Gruby dawno nie miał tak poważnej miny.

 
— Czyli?

 
— Czyli jednak zrezygnujemy z oferty — zakończył rozmowę Siwy.

 
— Trzy procent z miliarda... To będzie... Matko jedyna, dzwonię do prezesa, za pół godziny konferencja prasowa. — I tyle było Jacka Kurskiego.

 
— Długopis zostawił, biedaczysko — powiedział Gruby.

 
— Made in China — zachichotał Siwy.

Paweł Ławicki




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach