14 grudnia 2006 r.
Siwy się niecierpliwił. Za wiele czasu dziś nie miał, a Gruby koniecznie chciał się z nim zobaczyć. Na długość jednego Puszczańskiego, nie więcej. Minął kolejny kwadrans, a Grubego nie widać. Jeszcze na dodatek jakiś łachmaniarz ładuje mu się do stolika ze swoim piwem.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
– Panie, idź pan dalej, tyle krzeseł wolnych, trzeba akurat naprzeciwko mnie siadać? – Siwy grzecznie poprosił faceta, ubranego jak wzorcowy żebrak z powieści Dickensa.
Pachniał całkowitą odwrotnością Chanel N° 5. Siwy poczuł, że wlane przed chwilą Puszczańskie kategorycznie żąda powrotu.
– Siwy, to ja, Gruby – radośnie zagadał śmierdzący żebrak.
– Jak cię Luśka z chałupy wyrzuciła, trzeba było coś powiedzieć, a nie tak od razu w dół społeczny w ciągu tygodnia się zapaść – Siwy powoli starał się otrząsnąć z szoku.
– Żaden dół. Liderem partii politycznej jestem. LiP. Lżę i Poniżam. Rządzących oczywiście. Ale im nawkładam. Polityki im się odechce do następnych wyborów – Gruby ogólnie omówił program nowej partii.
– I dlatego przeorałeś wysypisko śmieci w poszukiwaniu tego wykwintnego stroju? – Siwy był sceptyczny.
– Właśnie. Sam nawet skomponowałem mieszankę zapachową. Niezła, co? Do tego mam jeszcze, o, flaszeczkę na koreczek i kieliszek stalowy, lekko pognieciony, ale szczelny – Gruby odchylił poły kapoty.
– A jak zamierzasz lżyć i poniżać? – Siwy postanowił przygwoździć przyjaciela.
– Bardzo prosto. W lewej kieszeni mam oszczerstwa na każdego. Opieram się na cytatach z Kurskiego, ale nie tylko. O, tu masz moją wypowiedź o Giertychu – Gruby pokazał kartkę.
– Jezu, Gruby, to pięć lat masz od razu – Siwy przeczytał i zbladł.
– To najłagodniejsze, potem się dopiero rozkręciłem. Na każdego mam, uczę się na pamięć, żeby nie było, że lider partii, a z kartki czyta – Gruby ucieszył się z wrażenia, jakie zrobił na koledze.
– Przecież to poniżej krytyki. Wczesny Lepper takim rynsztokiem nie mówił – Siwy kręcił głową.
– I tak ma być. Lżeć i Poniżać. Do skutku i bezkarnie. Mogą mi, Siwy, co najwyżej limuzynę służbową dać. Ale im nawkładam patałachom kartoflanym – Gruby zatarł umazane w smarach ręce.
– Bezkarnie? Nie zdążysz gęby otworzyć i cię zapuszkują – Siwy rozpaczliwie próbował ratować przyjaciela.
– Skoczyć mi mogą, mówię ci. Mam tu wyrok sądu w sprawie bezdomnego Huberta H., oskarżonego o lżenie prezydenta – Gruby pokazał kolejną kartkę. – I tu jest wyraźnie napisane, że osoba o tak niskim statusie społecznym jak Hubert H., na dodatek tak pijana jak Hubert H. nie jest w stanie znieważyć prezydenta bez względu na to, jakich słów używa. No to ja sobie też poużywam – setuchna z flaszeczki, żeby alkomat wykazał i mogę mówić co myślę o ministrze spraw zagranicznych, o pośle Cygańskim i Gosiewskim nawet. Na premiera to mam taki spicz, że trzy miesiące w konfesjonale będzie się spowiadał z tego, co usłyszy. Kto wie, może nawet na własny program się załapię do TVN? – Twarz Grubego rozpromienił uśmiech na widok zbliżającej się wielkimi krokami kariery.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach