29 grudnia 2009 r.
Ciągnąc za sobą szalik, Gruby wykreślał piękną, posylwestrową sinusoidę na wczesnorannym chodniku. Impreza się udała, co wyraźnie było widać w zachowaniu Grubego. Dlatego nawet się nie zdziwił, kiedy zobaczył krągłego gościa po pięćdziesiątce z liczbą 2010 na szarfie.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
- Szczęśliwego nowego roku – radośnie chuchnął wyziewem Gruby.
- Bardzo dziękuję, ale to ja jestem Nowy Rok – odpowiedział facet.
- Starawy trochę jak na nowy – zaprotestował Gruby.
- Bo właściwie, to jestem stary, ale muszę też być nowy – wyjaśnił Nowy/Stary.
- Ma to jakiś sens? Bo ja z balu wracam i mogę nie zakonotować – co znaczyło, że Gruby nie rozumie.
- Muszę być, bo inaczej powiedzą, że jako stary byłem do bani i dlatego nie chcę być nowy. Ale generalnie to mi się nie chce, tylko brat każe – w tonie lekkiej skargi odpowiedział Nowy Rok
- No, to powodzenia życzę i więcej entuzjazmu – machnął ręką na do widzenia Gruby, zdziwiony, że Nowy Rok ma brata. Pomaszerował dalej skracając sobie drogę przez park.
- Wesołych Świąt – radośnie przywitał go szczupły gość z liczbą 2010 na szarfie i peruwiańskiej czapeczce.
- Nowy rok już mamy, kolega widzę był na lepszej imprezie – zażartował Gruby.
- Wiem, wiem, ale z badań wynika, że sześćdziesiąt osiem procent Polaków uważa święta za ważniejsze wydarzenie od Sylwestra. – z lekkim „r” odpowiedział gość w czapeczce.
- A szarfa? – pokazał na napis Gruby.
- No włożyłem, włożyłem, ale jeszcze nie wiem, czy się zdecyduję, sondaże na razie mówią, że tak, ale zobaczymy w maju – uśmiechnął się łobuzersko facecik i zniknął za świerczkiem tak szybko, że Gruby nawet nie zdążył dopowiedzieć, że nowy rok od maja, to trochę bez sensu.
Gruby szedł dalej a wyschnięte kubki smakowe dopominały się soku z kiszonej kapusty. Już minął pomnik żubra. Podobno w tym miejscu, gdzie stoi pomnik, w 1786 roku jakiś książę rąbnął ostatniego żubra w okolicy. Stąd obelisk. Nieopodal, na ławeczce siedział gość w myśliwskim kapelusiku. Obok niego szarfa, oczywiście z napisem 2010.
- Witam Nowy Rok – Gruby nawet się już nie zdziwił.
- Nie jestem Nowym Rokiem i nie zamierzam – odpowiedział myśliwy.
- A szarfa? – pokazał na ławkę Gruby.
- Ktoś mi ją uparcie podrzuca do leśniczówki. Co wyrzucę, dostanę nową, sam pan zobacz – myśliwy zwinął szarfę w rulon i rzutem za trzy punkty usadowił ją w koszu na śmieci. Po piętnastu sekundach przy ławeczce pojawiło się pięciu ludzi z nową, jeszcze ładniejszą szarfą i transparentem „ Bądź naszym Nowym Rokiem”.
- Widzi pan? I tak od pół roku. Zwariować można- westchnął leśniczy i zaczął wyciorem czyścić flintę. Gruby poprawił czapkę i usiłował zrozumieć to, co zobaczył przed chwilą.
Nie zdążył zrozumieć, bo na przejściu dla pieszych zderzył się z wąsatym, dwumetrowym Nowym Rokiem o głosie jak Święty Mikołaj z reklamy Coca- Coli.
- Jestem obywatelskim rokiem 2010, bez powiązań i dla wszystkich – huknął z wysokości Nowy Rok.
- Jasne, jasne. To jest pan czwarty – Gruby powziął twarde postanowienie, że już nigdy więcej nie będzie mieszał bąbelków ze Skandynawską.
- Tamci muszą, ja chcę i mnie chcą – zabasował wąsacz i uśmiechnął się bez przekonania.
Mróz powoli doprowadzał Grubego do jako takiego stanu używalności. Wszedł do klatki. Jeszcze dwa piętra i łóżeczko. Tak się tą wizją ucieszył, że o mało nie nadepnął siedzącego na schodach, zasmarkanego i zapłakanego chłopczyka. Z szarfą.
- Z wieku i postury wyglądasz mi dziecko na Nowy Rok – ziewnął, przyzwyczajony do dziwnych zdarzeń Gruby.
- Bo miałem być – załkał chłopczyk – Ale nie będę.
- Jak to? Wiek jest, szarfa jest. Postura dziecinna, wszystko pasuje, Nowy Rok jak z obrazka – podał chusteczkę Gruby.
- Nawet stosowne pełnomocnictwa z Instytutu Astronomii posiadam, jak zawsze zresztą. Niestety według IPN mam zafajdaną przeszłość – dmuchnął w chusteczkę Nowy Rok.
- Przeszłość? Przecież jesteś dziecko czysty jak, jak Nowy Rok.
- Ja tak, ale rodzina się źle kojarzy. 1939, 1970, 1981, kolaboracja z komuną. I jak mam w takiej sytuacji do ludzi iść?
- Wiesz co chłopie? Normalnie, jak co roku, wstajesz i idziesz. Cały świat czeka na ciebie. A najbardziej ja – Gruby poprawił błyszczącą szarfę na piersi Nowego Roku.
- Pan, a dlaczego? – ożywił się chłopak.
- Bo jak nie weźmiesz się do roboty, to nie pójdę spać i nie obudzę się z bólem głowy w Nowy Rok i nie napiję się soku z kiszonej kapusty i nie postanowię schudnąć i nie rzucę palenia i spotkam jeszcze pięciu kandydatów na twoje stanowisko i…..
- Przekonał mnie pan – Nowy Rok wciągnął dziecięcy brzuszek, wyjął z kieszeni zestaw petard i krzycząc „Szczęśliwego nowego roku”, pierwszą z petard odpalił na parterze. Kiedy Gruby usłyszał z ust sąsiada spod dwójki tradycyjne „ Won gówniarzu, bo policję zawołam”, już był pewny, że właśnie się zaczął kolejny rok pobytu Grubego na Matce Ziemi.
Rok starszy Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach