Środa, 23 VIII 2017 r.
Nr 133/2017 (2263)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


30 lipca 2010 r.

Gruby pomaga pewnej znajomej

Gruby i Siwy gasili popołudniowy upał zimnym puszczańskim omawiając przy okazji wprowadzenie kas fiskalnych do biur adwokatów i gabinetów lekarzy. Właśnie się spierali, czy zalepienie dziury w zębie z paragonem podrożeje, czy nie, kiedy w drzwiach „Śledzia” stanęła Zuza, koleżanka z klasy Grubego. Najładniejsza koleżanka. Spotykali się czasem na szkolnych zjazdach, ale u „Śledzia”? Gruby mimowolnie wciągnął brzuch.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A



- Co nowego Zuzanno? – zagaił, kiedy już przedstawił nagle jąkającego się Siwego i zamówił małe puszczańskie z sokiem.


- Ach, ogólnie nie jest źle – mało radośnie uśmiechnęła się Zuza.


-Zawsze ci się świetnie powodziło – potwierdził Gruby.


-To prawda, trochę szczęścia miałam w życiu – skromnie potwierdziła Zuza – Ale bytów doskonałych nie ma – dodała.

 
- Tajemnicza jesteś – ciągnął Gruby, kopiąc pod stołem Siwego, który maślanym wzrokiem zawiesił się na dekolcie Zuzanny.

 
- Eeeech – machnęła ręką Zuza – Już lepiej wam postawię po kufelku i powiem jakiego mam pecha. Tak się zdarzyło, że zarobiłam parę groszy – kontynuowała Zuzanna po powrocie z baru.


- To jeszcze nic groźnego – wydukał Siwy.

 
-Jasne, tylko, hmm, trochę takie te pieniądze bez podatku były, rozumiecie – zaczerwieniła się Zuza.


- Nie chcemy znać szczegółów – szybko dodał Gruby.

 
- Spokojnie, dilerem prochów nie byłam – uspokoiła Zuza – W każdym razie podatku nie było, co pechowo wpadło w oko urzędowi skarbowemu. Od rzemyczka do koniczka, w końcu fiskus zapytał wprost skąd u mnie taka znacząca poprawa finansowa.


- No i ? Przyznałaś się i zapłaciłaś podatek – dopowiedział Gruby.

 
-Nie do końca. Diabeł mnie podkusił – zwiesiła głowę Zuza- Czekając na wezwanie przeglądałam gazetę i wyczytałam, że jedynie za usługi, hm, noo, za nierząd, nie płaci się żadnego podatku, i że niektórzy w ten sposób tłumaczą się z lewej kasy.

 
- Chcesz powiedzieć, że powiedziałaś w skarbonie, że zarobiłaś pieniądze na prostytucji? – oniemiał Gruby.

 
-No. Sama nie wiem, co we mnie wstąpiło – Zuza jeszcze bardziej spłonęła rumieńcem.

 
- O żesz ty – jęknął Siwy.

 
- Najgorsze teraz. Urzędniczka nawet nie mrugnęła okiem, powiedziała tylko, że będę musiała to udowodnić.

 
- Udowodnić? Stronę internetową pokazać? Wpisy zadowolonych klientów do księgi pamiątkowej? – Siwy był w szoku.

 
- Coś w tym sensie – spuściła głowę Zuzanna – Dowiedziałam się w urzędzie, że jak przynajmniej jeden klient potwierdzi moje usługi, to przyjmą mój fach do wiadomości, bo zakazany nie jest i domiaru nie będzie.

 
- To jest kłopot – potarł brodę Gruby.

 
- No. I wtedy pomyślałam o tobie – Zuza słodko spojrzała na Grubego.

***

Gruby nie wyglądał najlepiej. Napuchnięta warga, kolory tęczy wokół oka, spory plaster na czole.

 
- Co jest? – zapytał Siwy stawiając kufle.

 
-Luśka – wymamrotał Gruby – Luśka ma koleżankę w urzędzie skarbowym, i ta koleżanka na nieszczęście prowadzi sprawę Zuzanny, no i oczywiście wypaplała Luśce o mojej przyjacielskiej przysłudze, że niby…z usług Zuzanny i w ogóle.

 
- O ja cie…, mogłeś przecież wszystko wytłumaczyć – współczująco powiedział Siwy.

- Próbowałem. Najpierw powiedziała, że przyjaźń damsko męska nie istnieje, a potem już nie pamiętam.

Paweł Ławicki

 



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach