30 lipca 2010 r.
Gruby i Siwy gasili popołudniowy upał zimnym puszczańskim omawiając przy okazji wprowadzenie kas fiskalnych do biur adwokatów i gabinetów lekarzy. Właśnie się spierali, czy zalepienie dziury w zębie z paragonem podrożeje, czy nie, kiedy w drzwiach „Śledzia” stanęła Zuza, koleżanka z klasy Grubego. Najładniejsza koleżanka. Spotykali się czasem na szkolnych zjazdach, ale u „Śledzia”? Gruby mimowolnie wciągnął brzuch.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
- Co nowego Zuzanno? – zagaił, kiedy już przedstawił nagle jąkającego się Siwego i zamówił małe puszczańskie z sokiem.
- Ach, ogólnie nie jest źle – mało radośnie uśmiechnęła się Zuza.
-Zawsze ci się świetnie powodziło – potwierdził Gruby.
-To prawda, trochę szczęścia miałam w życiu – skromnie potwierdziła Zuza – Ale bytów doskonałych nie ma – dodała.
- Tajemnicza jesteś – ciągnął Gruby, kopiąc pod stołem Siwego, który maślanym wzrokiem zawiesił się na dekolcie Zuzanny.
- Eeeech – machnęła ręką Zuza – Już lepiej wam postawię po kufelku i powiem jakiego mam pecha. Tak się zdarzyło, że zarobiłam parę groszy – kontynuowała Zuzanna po powrocie z baru.
- To jeszcze nic groźnego – wydukał Siwy.
-Jasne, tylko, hmm, trochę takie te pieniądze bez podatku były, rozumiecie – zaczerwieniła się Zuza.
- Nie chcemy znać szczegółów – szybko dodał Gruby.
- Spokojnie, dilerem prochów nie byłam – uspokoiła Zuza – W każdym razie podatku nie było, co pechowo wpadło w oko urzędowi skarbowemu. Od rzemyczka do koniczka, w końcu fiskus zapytał wprost skąd u mnie taka znacząca poprawa finansowa.
- No i ? Przyznałaś się i zapłaciłaś podatek – dopowiedział Gruby.
-Nie do końca. Diabeł mnie podkusił – zwiesiła głowę Zuza- Czekając na wezwanie przeglądałam gazetę i wyczytałam, że jedynie za usługi, hm, noo, za nierząd, nie płaci się żadnego podatku, i że niektórzy w ten sposób tłumaczą się z lewej kasy.
- Chcesz powiedzieć, że powiedziałaś w skarbonie, że zarobiłaś pieniądze na prostytucji? – oniemiał Gruby.
-No. Sama nie wiem, co we mnie wstąpiło – Zuza jeszcze bardziej spłonęła rumieńcem.
- O żesz ty – jęknął Siwy.
- Najgorsze teraz. Urzędniczka nawet nie mrugnęła okiem, powiedziała tylko, że będę musiała to udowodnić.
- Udowodnić? Stronę internetową pokazać? Wpisy zadowolonych klientów do księgi pamiątkowej? – Siwy był w szoku.
- Coś w tym sensie – spuściła głowę Zuzanna – Dowiedziałam się w urzędzie, że jak przynajmniej jeden klient potwierdzi moje usługi, to przyjmą mój fach do wiadomości, bo zakazany nie jest i domiaru nie będzie.
- To jest kłopot – potarł brodę Gruby.
- No. I wtedy pomyślałam o tobie – Zuza słodko spojrzała na Grubego.
***
Gruby nie wyglądał najlepiej. Napuchnięta warga, kolory tęczy wokół oka, spory plaster na czole.
- Co jest? – zapytał Siwy stawiając kufle.
-Luśka – wymamrotał Gruby – Luśka ma koleżankę w urzędzie skarbowym, i ta koleżanka na nieszczęście prowadzi sprawę Zuzanny, no i oczywiście wypaplała Luśce o mojej przyjacielskiej przysłudze, że niby…z usług Zuzanny i w ogóle.
- O ja cie…, mogłeś przecież wszystko wytłumaczyć – współczująco powiedział Siwy.
- Próbowałem. Najpierw powiedziała, że przyjaźń damsko męska nie istnieje, a potem już nie pamiętam.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach