Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


16 listopada 2009 r.

Gruby ratuje Polskę przed wirusem

Gruby właśnie oglądał pasjonującą debatę na temat zasadności kupna szczepionek, kiedy do pokoju weszła Luśka.
- Jutro jedziemy na zakupy – powiedziała żona i znacząco pociągnęła nosem.
- Byliśmy na zakupach miesiąc temu – odpowiedział Gruby.
- Ale to były zakupy przyjemnościowe, zmniejszające PMS, i tak dalej – twardo kontynuowała Luśka.
- A te mają być jakie? – zagrał na czas Gruby.
- Ratujące zdrowie i życie – błyskawicznie odparowała Luśka.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

- Za rogiem też jest apteka, nie trzeba jechać do durnego centrum handlowego – próbował wyłgać się Gruby.


- Głupi jesteś skarbie i tyle. Moje zdrowie trzeba ratować. Katar mam, o – siorbnęła Luśka.


- Sok z malin z piwnicy przyniosę – machnął ręką Gruby.


- Dziś katar, jutro kaszel, pojutrze grypa, stuprocentowo świńska. Muszę kupić ciepłe buty, jakiś sweterek, najlepiej z kaszmiru, bo dobrze trzyma ciepło i nową kurtkę, albo kożuszek i rękawiczki – wyliczała Luśka.


- Matko święta, to przecież ruina. Nie jadę, nie chcę na to patrzeć, nie mam kasy, limit na karcie wyczerpany, nie. Nie! – to była ostatnia broń Grubego. Stanowczość.


- Misiu, weźmiesz kredyt i już. Kto mi mówił, że rząd powinien wziąć się do galopu i ratować naród przed pandemozum? – zrobiła słodką minkę Luśka.


- Pandemią, skarbie, pandemią. Od jednego kataru do epidemii brakuje jeszcze kilka milionów ludzi – ogólnie zdefiniował pojęcie epidemii Gruby.


- Każda epidemia zaczyna się od jednego wirusa, a potem już idzie – zakaszlała z emfazą Luśka.


- Daj spokój kochanie, co ma rząd i świńska grypa do twojego kataru i zakupów ? – kontynuował Gruby.


- Właśnie, że ma. Jako obywatel masz obowiązek ratowania – tupnęła nogą Luśka.


- Jako obywatel tak, jako mąż muszę zachować zdrowy rozsądek – postawił się Gruby.


- Taki jesteś nieużyty? Żona jedną nogą nad grobem, wirus wpiernicza mnie po kawałku, infekuję pół tysiąca ludzi na godzinę, a tobie to obojętne? – załkała Luśka.


- Ależ kochanie….


- Kochanie? Jak nie pojedziesz na zakupy, złożę doniesienie do prokuratora o popełnieniu przestępstwa i nie wypłacisz się do końca życia, o!


- Do prokuratora? Zwariowałaś? – Gruby oniemiał.


- Jasne. Jak rzecznik praw obywatelskich może skarżyć rząd, że nie chce kupić szczepionki i ratować Polaków przed epidemią, to ja cię zaskarżę, za to samo. Ciepły płaszcz też może obronić przed świńską grypą. A z butami daje stuprocentową gwarancję. Mecenas Książkiewicz z łatwością to udowodni przed sądem sknerusie.


- Mecenas Książkiewicz? A skąd ty znasz mecenasa Książkiewicza? – zatkało Grubego.


***


I co? – czekał na ciąg dalszy Siwy.


- Jak to, co. Zwyciężyło moje obywatelskie poczucie obowiązku. Pojechałem z Luśką na zakupy i zniszczyłem epidemię w zarodku. Wspólne życie Siwy, to nie tylko puszczańskie, kumple i telewizor. Czasem trzeba stanąć na wysokości i uratować fragment społeczeństwa. Dzięki temu nie mamy wirusa, jesteś zdrowy i możesz postawić kolejkę.


- Ja?


- Stary. Bądź człowiekiem, życie ci uratowałem.


Paweł Ławicki




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach