Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


2 lipca 2007 r.

Gruby spotyka parlamentarzystę

Gruby nie wierzył własnym oczom. W ich knajpie, na głębokiej prowincji siedział najprawdziwszy poseł. 
— Phi, Rzeszutek z Samoobrony. To się nie liczy — zbagatelizował sprawę Siwy.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

— Ale zawsze poseł. Rzeszutek nie Rzeszutek, ma laptopa, pije piwo „U Śledzia”, idę do niego — zapalił się Gruby. 

— Co ty Gruby posła chcesz bić, zwariowałeś? — przeraził się Siwy. 

— Spokojnie, tylko pogadam, poglądy wymienię, o przyszłość zapytam — Gruby podniósł się z krzesła. 

— Dzień dobry, pan nie na Wiejskiej? — grzecznie zagaił Gruby. Poseł przerwał mozolne stukanie w klawiaturę. Spojrzał z irytacją na Grubego, ale szacunek dla prostego elektoratu wziął górę. 

— Musiałem się schować gdzieś daleko od Warszawy — odpowiedział poseł Rzeszutek. 

— Afera goni aferę — zażartował Gruby. 

— Bardzo śmieszne — prawie obraził się poseł — Przewodniczący zlecił mi odpowiedzialną misję — dodał tajemniczo. 

— I ta misja jest w pańskim laptopie — domyślił się Gruby. 

— No, jeszcze jej nie ma, ale do jutra musi być — smętnie powiedział Rzeszutek. 

— Mało czasu — zgodził się Gruby — A co do jutra musi pan zrobić? 

— Prawo — odparł Rzeszutek. 

— Prawo? — Gruby właściwie chciał powiedzieć „poseł Rzeszutek z Samoobrony i prawo?”, ale w ostatniej chwili dokonał dyplomatycznej autocenzury. 

— Prawo prasowe muszę napisać — wyjaśnił Rzeszutek — Premier w wielkim zaufaniu powierzył misję Andrzejowi, znaczy Panu Przewodniczącemu, a Andrz…Pan Przewodniczący mnie. 

— A to obecne nie działa? — zapytał Gruby. 

— Tak działa proszę pana, że od tej wolności prasy to się ludziom we łbach poprzewracało — zazgrzytał Rzeszutek. 

— Wolność prasy to fajna sprawa — zaprotestował Gruby. 

— Bardzo fajna, tylko trzeba określić granice tej wolności i to właśnie muszę zrobić — poseł Rzeszutek stuknął w komputer. 

— Jakieś punkty graniczne już pan znalazł? —  Gruby dalej ciągnął za język. 

— Dostałem kilka wskazówek od szefa. 

— No, na przykład? — Gruby zamówił po kufelku Puszczańskiego dla zmiękczenia posła. 

— Masz tak napisać Rzeszutek to prawo, powiedział do mnie Przewodniczący, żeby już nigdy żadna gadzina złego słowa o mnie nie napisała, wrzuć tam też coś takiego, żebyśmy mogli prostować wszystko i natychmiast, i żeby za złe pisanie o Samoobronie było trzy lata pierdla, tak mi powiedział Andrzej. 

— Nie za wiele ma to wspólnego z wolnością słowa — lekko zaprotestował Gruby. 

— Panie, ja mam napisać prawo prasowe a nie traktat o wolności słowa — zaśmiał się Rzeszutek cynicznie. 

— Ale wolna prasa to podstawa demokracji — drążył dalej Gruby. 

— Święte słowa, święte słowa, tak mi właśnie powiedział Przewodniczący: pamiętaj Rzeszutek, że wolna prasa, to podstawa demokracji — z niezmąconą pewnością mówił Rzeszutek. 

— Chyba nie rozumiem, albo pan poseł raczy sobie zaprzeczać — zdziwił się Gruby. 

— Eeee tam, zaprzeczać. Wszystko gra. W Samoobronie zawsze wszystko gra. Skoro mamy najlepszy rząd w historii Polski, najlepszego ministra rolnictwa i najlepszych posłów Samoobrony, którzy z troską patrzą w przyszłość kraju, to jedyne słowa w jakich można to opisywać to tylko superlatywy. Jeżeli dziennikarz nas krytykuje, to znaczy, że nie ma racji, czyli kłamie, a kłamać nie wolno i to właśnie mam napisać: kłamać w gazetach nie wolno. Ale niech się pan nie martwi. Prawdziwym dziennikarzom piszącym prawdę o naszych sukcesach nic nie grozi. Ale jak ktoś będzie zmyślał o niespłaconych kredytach, o przegranych procesach, o martwych duszach na listach Samoobrony, o pracy za seks i wie pan o tych wszystkich pozostałych bzdurach, wyssanych z brudnego palca Michnika, to w państwie prawa, proszę pana, muszą ponieść za to odpowiedzialność. I to ja, szeregowy poseł Rzeszutek, na prośbę mojego Przewodniczącego, przejdę do historii jako ten, który uwolni polskie media z kajdan kłamstwa i obłudy — wzruszył się poseł i z patosem otarł łzę wzruszenia.

Paweł Ławicki



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach