2 lipca 2007 r.
Gruby nie wierzył własnym oczom. W ich knajpie, na głębokiej prowincji siedział najprawdziwszy poseł.
— Phi, Rzeszutek z Samoobrony. To się nie liczy — zbagatelizował sprawę Siwy.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— Ale zawsze poseł. Rzeszutek nie Rzeszutek, ma laptopa, pije piwo „U Śledzia”, idę do niego — zapalił się Gruby.
— Co ty Gruby posła chcesz bić, zwariowałeś? — przeraził się Siwy.
— Spokojnie, tylko pogadam, poglądy wymienię, o przyszłość zapytam — Gruby podniósł się z krzesła.
— Dzień dobry, pan nie na Wiejskiej? — grzecznie zagaił Gruby. Poseł przerwał mozolne stukanie w klawiaturę. Spojrzał z irytacją na Grubego, ale szacunek dla prostego elektoratu wziął górę.
— Musiałem się schować gdzieś daleko od Warszawy — odpowiedział poseł Rzeszutek.
— Afera goni aferę — zażartował Gruby.
— Bardzo śmieszne — prawie obraził się poseł — Przewodniczący zlecił mi odpowiedzialną misję — dodał tajemniczo.
— I ta misja jest w pańskim laptopie — domyślił się Gruby.
— No, jeszcze jej nie ma, ale do jutra musi być — smętnie powiedział Rzeszutek.
— Mało czasu — zgodził się Gruby — A co do jutra musi pan zrobić?
— Prawo — odparł Rzeszutek.
— Prawo? — Gruby właściwie chciał powiedzieć „poseł Rzeszutek z Samoobrony i prawo?”, ale w ostatniej chwili dokonał dyplomatycznej autocenzury.
— Prawo prasowe muszę napisać — wyjaśnił Rzeszutek — Premier w wielkim zaufaniu powierzył misję Andrzejowi, znaczy Panu Przewodniczącemu, a Andrz…Pan Przewodniczący mnie.
— A to obecne nie działa? — zapytał Gruby.
— Tak działa proszę pana, że od tej wolności prasy to się ludziom we łbach poprzewracało — zazgrzytał Rzeszutek.
— Wolność prasy to fajna sprawa — zaprotestował Gruby.
— Bardzo fajna, tylko trzeba określić granice tej wolności i to właśnie muszę zrobić — poseł Rzeszutek stuknął w komputer.
— Jakieś punkty graniczne już pan znalazł? — Gruby dalej ciągnął za język.
— Dostałem kilka wskazówek od szefa.
— No, na przykład? — Gruby zamówił po kufelku Puszczańskiego dla zmiękczenia posła.
— Masz tak napisać Rzeszutek to prawo, powiedział do mnie Przewodniczący, żeby już nigdy żadna gadzina złego słowa o mnie nie napisała, wrzuć tam też coś takiego, żebyśmy mogli prostować wszystko i natychmiast, i żeby za złe pisanie o Samoobronie było trzy lata pierdla, tak mi powiedział Andrzej.
— Nie za wiele ma to wspólnego z wolnością słowa — lekko zaprotestował Gruby.
— Panie, ja mam napisać prawo prasowe a nie traktat o wolności słowa — zaśmiał się Rzeszutek cynicznie.
— Ale wolna prasa to podstawa demokracji — drążył dalej Gruby.
— Święte słowa, święte słowa, tak mi właśnie powiedział Przewodniczący: pamiętaj Rzeszutek, że wolna prasa, to podstawa demokracji — z niezmąconą pewnością mówił Rzeszutek.
— Chyba nie rozumiem, albo pan poseł raczy sobie zaprzeczać — zdziwił się Gruby.
— Eeee tam, zaprzeczać. Wszystko gra. W Samoobronie zawsze wszystko gra. Skoro mamy najlepszy rząd w historii Polski, najlepszego ministra rolnictwa i najlepszych posłów Samoobrony, którzy z troską patrzą w przyszłość kraju, to jedyne słowa w jakich można to opisywać to tylko superlatywy. Jeżeli dziennikarz nas krytykuje, to znaczy, że nie ma racji, czyli kłamie, a kłamać nie wolno i to właśnie mam napisać: kłamać w gazetach nie wolno. Ale niech się pan nie martwi. Prawdziwym dziennikarzom piszącym prawdę o naszych sukcesach nic nie grozi. Ale jak ktoś będzie zmyślał o niespłaconych kredytach, o przegranych procesach, o martwych duszach na listach Samoobrony, o pracy za seks i wie pan o tych wszystkich pozostałych bzdurach, wyssanych z brudnego palca Michnika, to w państwie prawa, proszę pana, muszą ponieść za to odpowiedzialność. I to ja, szeregowy poseł Rzeszutek, na prośbę mojego Przewodniczącego, przejdę do historii jako ten, który uwolni polskie media z kajdan kłamstwa i obłudy — wzruszył się poseł i z patosem otarł łzę wzruszenia.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach