27 grudnia 2006 r.
Gruby dostał dziś tak zwane karpiowe, czyli drobny zastrzyk finansowy, o którym Luśka nie musi się dowiedzieć. Za maleńką część karpiowego sprawdzał właśnie z Siwym jakość Puszczańskiego. Pierwszy kufel wypadł nieźle. Wiadomo jednak, że prawdziwe badania naukowe wymagają wielokrotnego sprawdzenia. Poziom optymizmu u przyjaciół wzrastał wprost proporcjonalnie do spadku dobrego samopoczucia u członków Samoobrony płci męskiej.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
- Powiem ci Siwy, zobaczysz będzie dobrze – zagaił po chwili milczenia Gruby.
- Mówisz ogólnie, czy coś konkretnego masz na myśli? – zapytał Siwy.
- Ogólnokrajowo, znaczy generalnie – rozwinął temat Gruby.
- Aha! – na wszelki wypadek bąknął Siwy.
Kolejną chwilę ciszy przerwał całkiem elegancki facet, siedzący przy stoliku obok.
- Panowie, jak słyszę, zorientowani w sytuacji kraju? – właściwie nawet nie poprosił, tylko od razu przysiadł się do stolika.
- Takie hobby – odpowiedział Gruby - Spotykamy się z kolegą i rozmawiamy o sytuacji, przy piwku. A jak dyskusja gorąca, to przy drugim.
- Rozumiem, rozumiem, świetna rzecz. A co panowie sądzą o Narodowym Banku Polskim?
- Wiadomo, co! – plasnął dłonią w udo Gruby – Balcerowicz musi odejść, he, he, he.
- Hi, hi, ho, ho! – zawtórował nieznajomy – A złotóweczka mocniejsza będzie?
- Złotówka mocarna będzie jak IV RP! – wzniósł kufel Gruby, któremu wyraźnie nowy kompan przypadł do gustu.
- A pierwiastek z 9 ile będzie? – ni z gruchy, ni z pietruchy padło kolejne pytanie.
- Oooooo... – wziął oddech Gruby, minę zrobił jak Zagłoba, siorbnął Puszczańskiego – to zależy, do czego ten wynik jest panu potrzebny.
- To mnie pan zażył – roześmiał się nieznajomy i po chwili już go nie było.
- Dziwny gość – zauważył Siwy.
- Normalnie, pogadać chciał, piwo dopił i poszedł – wzruszył ramionami Gruby – I ja też muszę iść przyjacielu drogi, bo mnie Luśka z domu przegoni. Siwy chciał wyjść z nim, ale koniec końców postanowił jeszcze kwadransik nacieszyć się wolnością.
***
Ledwo Gruby skręcił w Majonezową, trzech facetów wielkości małego drapacza chmur złapało go pod ręce i nogi i zapakowało do stojącej obok furgonetki z przyciemnionymi szybami. Zanim się zorientował o co chodzi, furgonetka jechała z prędkością 220 km na godzinę.
***
Po kilku godzinach.
- To ten szefie. Może z twarzy nie widać, ale nadaje się. Zna nawet pierwiastek z dziewięciu – Gruby ze zdumieniem rozpoznał głos, co więcej rozpoznał twarz nieznajomego z baru.
- OK. I problem z głowy. Przyciśnijcie go mocniej, tym razem nie chcę słyszeć nie – ten głos też Gruby znał, ale chwilowo nie kojarzył skąd.
***
Nazajutrz Siwy oglądał Fakty. "Nareszcie mamy nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego. Został nim nikomu nie znany ekonomista z niewielkiego miasteczka na południu Polski…".
– Zanim Siwy zemdlał, zdążył sześć razy przetrzeć oczy, dziesięć razu powiedzieć k…a oraz ja ……….ę. Bo 29-calowy ekran telewizora wypełniała lekko zmizerowana twarz Grubego, ubranego w garnitur. Napis na dole nie pozostawiał wątpliwości: to nowy szef NBP. Za Grubym stało trzech dryblasów i nieznajomy z baru. Wyglądali jakby pilnowali Grubego, żeby przypadkiem nie uciekł.
Paweł Ławicki, E.W.
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach