30 maja 2007 r.
Kropla drąży skałę. Reklama nowego banku wydrążyła i Grubego. Postanowił założyć konto osobiste. Ubrał świeżą koszulę, żeby zrobić wrażenie zamożności, i pomaszerował. Za wieczorne Puszczańskie będzie już mógł zapłacić elektronicznie. To się Siwy zdziwi.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Bank robił wrażenie. Dyskretne kamerki, klimatyzacja, cisza przerywana od czasu do czasu warkotem liczarki banknotów.
— Konto chciałem założyć — powiedział uprzejmie do całkiem atrakcyjnej pani z plakietką „Anna” na piersi.
— Świetnie, zaraz wypełnimy formularz — uśmiechnęła się pani Anna i wysunęła klawiaturę komputera.
— Bo ja pierwsze konto w życiu… — trochę bezradnie zagaił Gruby.
— Nic nie szkodzi, świetny wybór, nasz bank spełnia najwyższe standardy bezpieczeństwa — radośnie poinformowała pracownica banku.
— To znaczy, że moje pieniądze są bezpieczne? — upewnił się Gruby.
— I pańskie pieniądze, i pan również może się czuć bezpiecznie — kiwnęła potakująco pani Anna.
— Ja? W jakim sensie? — nie zrozumiał Gruby.
— W sensie pańskich danych osobowych — wyjaśniła pani Ania.
— To znaczy, że nikt się nie dowie, że mam konto w waszym banku?
— Choćby nas kołem łamali, smołą polewali, że przypomnę staropolskie metody dialogu, jak w studnię, do szóstego pokolenia — z dumą odparła lojalna pracownica banku.
— Nawet żona? — dociekał dalej Gruby, przestępując z nogi na nogę.
— Żona się nie dowie w pierwszej kolejności, zaraz za nią urząd skarbowy, prokurator, policja, komornik, inne banki, no, w ogóle. Szwajcarska dyskrecja — wytłumaczyła Ania, a Gruby dopiero teraz zauważył perfekcyjnie zaprojektowane logo „SwissblueBank”.
— To wasz bank szwajcarski jest? — w głosie Grubego, nie wiedzieć czemu, pojawiła się nuta niepewności.
— Jak Kwinto, Duńczyk i Vabank — kiwnęła z aprobatą pani Ania.
— A tak bardziej jawnie się nie da z tym kontem?
— Niby jak jawnie? — pracownica zastygła w geście zdziwienia.
— No, tak żeby przyszedł na przykład dzielnicowy i się pani zapytał, czy był tu taki gruby i zakładał konto, i pokazał fotografię, a pani by mu pokazała historię mojego rachunku — wydusił z siebie Gruby.
— Obawiam się, że u nas to niemożliwe — wzrok pani Ani nerwowo rozpoczął poszukiwanie kierownika zmiany i ochroniarza.
— To ja się jeszcze zastanowię — powiedział Gruby, odwrócił się na pięcie, a fotokomórka bezszelestnie otworzyła przed nim drzwi.
***
— Coś ty taki podenerwowany, Gruby? – zapytał Siwy. Jakiś czas już siedzieli „U Śledzia”, a Gruby wciąż był jakiś nieswój.
— Centralne Biuro Śledcze chciało mnie wrobić — poważnie i cicho powiedział Gruby.
— Wrobić, ciebie, w co?
— Chciałem sobie założyć konto, wiesz, żeby Luśka nie miała całej kasy zaraz po wypłacie, kartą bym mógł płacić i w ogóle. A te cwaniaczki podstawili mi okienku taką laskę, że prawie wszystko już podpisałem, tak mi w głowie zakręciła. W ostatniej chwili, cudem, dotarło do mnie, że wrabiają mnie w tajne konto w szwajcarskim banku i się wywinąłem, a ta bzdziongwa już chciała ochroniarza wzywać, widziałem, Siwy. Cud normalnie, że udało mi się uciec.
— Ciebie w tajne konta, po co? Co ty Kwaśniewski jakiś jesteś, czy inny Kalisz? — zaśmiał się Siwy.
— A właśnie, że właśnie. Też mi się wydawało, że bez sensu. Ale jak sobie przypomniałem, że minister Ziobro miał ze Szwajcarii przywieźć walizkę z numerami tajnych kont polityków i wrócił do Warszawy z jednym numerkiem i to bardziej z szatni jak z banku, to wszystko zrozumiałem. Zbiorą konta takich leszczy jak ja czy ty, machną wyciągami przed kamerami i z powrotem do teczki. Ziobro uratowany, my umoczeni, a opozycja zakneblowana. Cholerka, pomyślą sobie, coś tam jednak ma, może to nasze? I dadzą spokój.
— Przesadzasz, Gruby — machnął ręką Siwy.
— Przesadzam? To popatrz — Gruby kiwnął głową w stronę telewizora.
— Minister sprawiedliwości poinformował Polską Agencję Prasową, że jutro na konferencji prasowej pokaże dokumenty potwierdzające istnienie tajnych kont polityków SLD w szwajcarskich bankach. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, trop prowadzi do jednego z największych banków posiadającego sto dwadzieścia oddziałów w Polsce — Swissblue Bank.
Siwy wytrzeszczył oczy, a Gruby otarł pot z czoła.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach