Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


30 maja 2007 r.

Gruby zakłada konto

Kropla drąży skałę. Reklama nowego banku wydrążyła i Grubego. Postanowił założyć konto osobiste. Ubrał świeżą koszulę, żeby zrobić wrażenie zamożności, i pomaszerował. Za wieczorne Puszczańskie będzie już mógł zapłacić elektronicznie. To się Siwy zdziwi.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Bank robił wrażenie. Dyskretne kamerki, klimatyzacja, cisza przerywana od czasu do czasu warkotem liczarki banknotów.

— Konto chciałem założyć — powiedział uprzejmie do całkiem atrakcyjnej pani z plakietką „Anna” na piersi.

— Świetnie, zaraz wypełnimy formularz — uśmiechnęła się pani Anna i wysunęła klawiaturę komputera.

— Bo ja pierwsze konto w życiu… — trochę bezradnie zagaił Gruby.

— Nic nie szkodzi, świetny wybór, nasz bank spełnia najwyższe standardy bezpieczeństwa — radośnie poinformowała pracownica banku.

— To znaczy, że moje pieniądze są bezpieczne? — upewnił się Gruby.

— I pańskie pieniądze, i pan również może się czuć bezpiecznie — kiwnęła potakująco pani Anna.

— Ja? W jakim sensie? — nie zrozumiał Gruby.

— W sensie pańskich danych osobowych — wyjaśniła pani Ania.

— To znaczy, że nikt się nie dowie, że mam konto w waszym banku?

— Choćby nas kołem łamali, smołą polewali, że przypomnę staropolskie metody dialogu, jak w studnię, do szóstego pokolenia — z dumą odparła lojalna pracownica banku.

— Nawet żona? — dociekał dalej Gruby, przestępując z nogi na nogę.

— Żona się nie dowie w pierwszej kolejności, zaraz za nią urząd skarbowy, prokurator, policja, komornik, inne banki, no, w ogóle. Szwajcarska dyskrecja — wytłumaczyła Ania, a Gruby dopiero teraz zauważył perfekcyjnie zaprojektowane logo „SwissblueBank”.

— To wasz bank szwajcarski jest? — w głosie Grubego, nie wiedzieć czemu, pojawiła się nuta niepewności.

— Jak Kwinto, Duńczyk i Vabank — kiwnęła z aprobatą pani Ania.

— A tak bardziej jawnie się nie da z tym kontem?

— Niby jak jawnie? — pracownica zastygła w geście zdziwienia.

— No, tak żeby przyszedł na przykład dzielnicowy i się pani zapytał, czy był tu taki gruby i zakładał konto, i pokazał fotografię, a pani by mu pokazała historię mojego rachunku — wydusił z siebie Gruby.

— Obawiam się, że u nas to niemożliwe — wzrok pani Ani nerwowo rozpoczął poszukiwanie kierownika zmiany i ochroniarza.

— To ja się jeszcze zastanowię — powiedział Gruby, odwrócił się na pięcie, a fotokomórka bezszelestnie otworzyła przed nim drzwi.

***

— Coś ty taki podenerwowany, Gruby? – zapytał Siwy. Jakiś czas już siedzieli „U Śledzia”, a Gruby wciąż był jakiś nieswój.

— Centralne Biuro Śledcze chciało mnie wrobić — poważnie i cicho powiedział Gruby.

— Wrobić, ciebie, w co?

— Chciałem sobie założyć konto, wiesz, żeby Luśka nie miała całej kasy zaraz po wypłacie, kartą bym mógł płacić i w ogóle. A te cwaniaczki podstawili mi okienku taką laskę, że prawie wszystko już podpisałem, tak mi w głowie zakręciła. W ostatniej chwili, cudem, dotarło do mnie, że wrabiają mnie w tajne konto w szwajcarskim banku i się wywinąłem, a ta bzdziongwa już chciała ochroniarza wzywać, widziałem, Siwy. Cud normalnie, że udało mi się uciec.

— Ciebie w tajne konta, po co? Co ty Kwaśniewski jakiś jesteś, czy inny Kalisz? — zaśmiał się Siwy.

— A właśnie, że właśnie. Też mi się wydawało, że bez sensu. Ale jak sobie przypomniałem, że minister Ziobro miał ze Szwajcarii przywieźć walizkę z numerami tajnych kont polityków i wrócił do Warszawy z jednym numerkiem i to bardziej z szatni jak z banku, to wszystko zrozumiałem. Zbiorą konta takich leszczy jak ja czy ty, machną wyciągami przed kamerami i z powrotem do teczki. Ziobro uratowany, my umoczeni, a opozycja zakneblowana. Cholerka, pomyślą sobie, coś tam jednak ma, może to nasze? I dadzą spokój.

— Przesadzasz, Gruby — machnął ręką Siwy.

— Przesadzam? To popatrz — Gruby kiwnął głową w stronę telewizora.

— Minister sprawiedliwości poinformował Polską Agencję Prasową, że jutro na konferencji prasowej pokaże dokumenty potwierdzające istnienie tajnych kont polityków SLD w szwajcarskich bankach. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, trop prowadzi do jednego z największych banków posiadającego sto dwadzieścia oddziałów w Polsce — Swissblue Bank.

Siwy wytrzeszczył oczy, a Gruby otarł pot z czoła.

Paweł Ławicki




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach