12 stycznia 2007 r.
Gruby miał dziś bardzo zadowoloną minę. Wyglądał jak poseł Zawisza, któremu na kolanach usiadła Monika Olejnik. Siwy wręcz przeciwnie. Przypominał Donalda Tuska, który właśnie przeczytał w 'Trybunie", że krakowski oddział SLD zasilił Jan Maria R. Smętnie popijał Puszczańskie i rozmyślał o marności życia na prowincji. Z prowincjonalną pensją, prowincjonalnym autem i prowincjonalną żoną, która nie potrafi zrozumieć, że kwiaty są drogie, a piwo z przyjacielem - nie.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
- I co się tak cieszysz kolego, co? – Siwego powoli zaczęła irytować, ogólnie poczciwa, twarz Grubego.
- Dziś zakończyłem moje badania – radośnie oświadczył Gruby i postawił kolejkę, co świadczyło, że naprawdę jest powód do radości.
- Gdybyś miał włosy, Gruby, to mógłbyś łupież badać – smętnie uśmiechnął się do własnego dowcipu Siwy. Dowcipu kiepskiego jak samopoczucie Siwego.
- Ty się śmiej, a ja znalazłem wreszcie rozwiązanie – uśmiech Grubego rozjechał się jeszcze bardziej. Siwy zauważył, że górna czwórka Grubego raczej nie do uratowania, ale głośno powiedział – Jak rozwiążesz kochany problem z moją ślubną, który mam każdego wieczoru po powrocie od Śledzia, to słowo Wszechpolaka zacznę cię szanować.
- I w samo sedno trafiłeś Siwy! No, no, miałem cię zaskoczyć, a ty... No... proszę, proszę! – Gruby był trochę zły, że kolega go rozpracował, ale nie dał po sobie nic poznać.
- Chcesz mi powiedzieć, że zaraz mi powiesz co mam robić, żeby mi Magda nie buczała w domu?
- To ci właśnie chcę powiedzieć – kiwnął głową Gruby.
- I nie będziesz pierniczył, że kwiaty, że miłe słowa, że abstynencja i teatr, że teściowa i w ogóle? – w Siwym zamigotał kaganek nadziei.
- Nie będę pierniczył – podniósł dwa palce w geście przysięgi Gruby (nie mylić z popularnym gestem „5 piw proszę”, szeroko pokazywanym w mediach) – Mój system nazwałem „Miłość Koalicjanta”.
- ????? – zanurzył usta w pianie Puszczańskiego Siwy.
- Miłość Koalicjanta, to system porozumiewania się z żoną oparty na obserwacji PiS, LPR i Samoobrony oraz ich wzajemnych interakcji – tłumaczył Gruby, a Siwy słuchał – W skrócie, polega to na tym, że jak chcesz osiągnąć spodziewany efekt, musisz działać jak koalicjant mniejszościowy wobec premiera bliźniaka.
- No? – Siwy słuchał.
- Po bandzie, po rajtuzach, aż zęby bolą. I na krawędź, i ultimatum z elementem obrazy, i jeszcze z politowaniem. Sukces murowany.
- Na przykład dzisiaj, trzecie piwo pijemy, mam już pozamiatane w domu, a pan profesor co proponuje? – Siwy może słuchał, ale bardziej wątpił.
- Na przykład, dzisiaj możesz wejść do domu, trzasnąć drzwiami, otworzyć kolejne piwo i warknąć, że albo będziesz miał wolne wieczory i dwa Puszczańskie w lodówce albo...
- Albo?
- Albo biorę rozwód, powiesz – Gruby ściszył głos – To musi działać. Jak na Kaczyńskiego działa, to co dopiero na Magdę.
/Nazajutrz/
Siwy wyglądał jeszcze gorzej.
- Zrobiłeś jak mówiłem? – zapytał Gruby
- Jak mówiłeś. Walnąłem drzwiami, pomaszerowałem do lodówki, otworzyłem, do pokoju, na kanapę, pilocik, fajeczka i ostro – teraz będzie tak, żeby było tak, a nie inaczej, bo jak nie, to biorę rozwód – smutno opowiadał Siwy.
- I co?
- To se bierz - powiedziała Magda. Zabrała piwo, papierosa mi zgasiła, telewizor wyłączyła i otworzyła okno.
- Hm... – zamyślił się Gruby – A może „Miłość Koalicjanta” działa tylko w trójkącie?
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach