7 listopada 2007 r.
Jarosław Kaczyński krytycznie odniósł się do planów Donalda Tuska, który zapowiada likwidację abonamentu radiowo-telewizyjnego. Według premiera doprowadzi to do osłabienia publicznych mediów i do wzmocnienia nadawców komercyjnych.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— Media prywatne są częścią establishmentu, są częścią takiej sieci powiązań społecznych, która radykalnie zwalcza takie siły jak te, które my reprezentujemy — wyjaśnił w radiowych „Sygnałach Dnia” Jarosław Kaczyński.
Według szefa rządu likwidacja abonamentu doprowadzi do sytuacji, w której liczyć się będą tylko ci, którzy mają pieniądze. — Taki przecież system tu jest w oczywisty sposób planowany. Wtedy pan X, który ma 3 mld zł majątku, będzie mógł już robić absolutnie wszystko, bo nawet jeżeli jakaś władza będzie chciała to okiełznać, to nie będzie miała do tego żadnych środków, żadnych możliwości — podkreślił gość Programu Pierwszego Polskiego Radia.
Zdaniem premiera celem Donalda Tuska jest utrwalenie systemu społecznego, który powstał po 1989 roku.
— Chodzi o stworzenie systemu kompletnego paraliżu — zaznaczył Kaczyński. — To jest jasne. W ramach planu, który ma sprowadzać się do tego, by ten system społeczny, który powstał po roku '89, był praktycznie nienaruszalny, (...) trzeba prokuraturę wyjąć spod władzy rządu, żeby ewentualnie inny rząd nic nie mógł zdziałać. Trzeba osłabić albo zgoła w ogóle wyeliminować, najlepiej sprywatyzować, telewizję publiczną. Trzeba uczynić wojewodów zupełnie bezradnymi, żeby w każdym województwie ktoś inny rządził, czyli krótko mówiąc, żeby ewentualny rząd, na przykład nasz, nie mógł nic zdziałać — mówił.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach