Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


15 listopada 2007 r.

J. Kaczyński: Po wyborach partia znalazła się w ciężkiej sytuacji

Jarosław Kaczyński przyznał w czwartek, że sytuacja w jego partii nie jest łatwa. Ofiarą budowania wewnętrznego ładu mogą paść byli wiceprzewodniczący partii: Paweł Zalewski, Ludwik Dorn i Kazimierz Ujazdowski.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, sytuacja trzech byłych wiceprezesów partii: Pawła Zalewskiego, Ludwika Dorna i Kazimierza Ujazdowskiego powinna wyjaśnić się do grudniowego kongresu partii. — Partia będąca w sytuacji takiej jak nasza w żadnym razie nie może sobie pozwolić na to, żeby jakieś wewnętrzne spory toczyły się zbyt długo z tego względu, że to będzie ją bardzo osłabiało — stwierdził odchodzący premier w czwartkowych „Sygnałach Dnia”.


— Ani Kazimierz Ujazdowski, ani Ludwik Dorn nie przekonają nikogo w partii o tym, że ich działania nie są szkodliwe i że oni tego nie wiedzą. I to jest poza jakąkolwiek dyskusją — podkreślił Kaczyński i poinformował, że politycy muszą zaniechać wszelkich działań publicznych, a cała reszta należy do ich decyzji.


Najmniej korzystnie przedstawia się sytuacja Pawła Zalewskiego, mimo tego, że zrezygnował z kandydowania na szefa sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Stanowisko zaproponowała mu Platforma. — Sytuacja Pawła Zalewskiego w partii nie jest dobra, nawet w tej sytuacji, w której nie przyjął, bo w ogóle doprowadzanie do takiego stanu, osłabianie partii, która jest w trudnej sytuacji powyborczej, zawsze po przegranej jest trudna sytuacja, ale w tej chwili ta sytuacja jest szczególnie trudna, no bo jest atak ze wszystkich stron — twierdzi odchodzący premier.


Premier w czwartkowym wywiadzie krytycznie odniósł się też do składu nowego rządu. Jego zdaniem, niektóre resorty zostały obsadzone „z łapanki” i są często przypadkowe. Jako przykład podał nowego ministra rozwoju regionalnego. — Oczywiście, nie chcę z góry twierdzić, że ta pani, która została szefem resortu, nie jest bardzo dobra, ale też wiem, że nie była pierwszym ani nawet, zdaje się, drugim kandydatem, więc tutaj wyraźnie widać kłopot, a rzecz jest w najwyższym stopniu poważna — stwierdził Kaczyński.


Drugą grupę wpływowych osób w rządzie stanowi według Kaczyńskiego „drużyna Tuska”. — Mówię tutaj o Schetynie, mówię tutaj o Drzewieckim, mówię tutaj o Nowaku, mówię tutaj o Grasiu. No, wymieniany w tej grupie jest także jeszcze pan Grupiński. Nie wiem, jaka będzie jego rola — stwierdził.


Najwięcej zastrzeżeń wywołuje jednak kandydatura prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego na ministra sprawiedliwości. — Tutaj konflikt interesów jest tak oczywisty, że ta decyzja wydaje mi się zdumiewająca — stwierdził Kaczyński. — To nie jest formacja, która przestrzega demokratycznych standardów — powiedział. Zbigniew Ćwiąkalski jest czynnym adwokatem i reprezentował byłego senatora Stokłosę.


— To jest powrót do lat 90. Nieustannie ostrzegaliśmy, że władza Platformy to będzie powrót do lat 90. i Platforma najwyraźniej chce to pokazać wprost, bo przecież nie wierzę, żeby nie mogła znaleźć jakiegoś innego kandydata na to ministerstwo. Najwyraźniej chce albo musi pokazać to wprost — podsumował ustępujący premier.


(M.G.)



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach