Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


7 marca 2008 r.

Jak kompletować gości na prywatkę?

Zapraszanie gości na jakąkolwiek imprezę to ogromny stres. Bez względu na to, czy jest to karnawałowa prywatka, czy oficjalny raut z okazji wejścia na giełdę, za każdym razem powstaje problem: zaprosić, czy nie zaprosić. Imprezowa dyplomacja jest ogromną wiedzą, wymaga taktu, doświadczenia i rozeznania. Trzeba wiedzieć, kto z kim się rozwodzi, albo wręcz odwrotnie, kto w górę, kto w dół. Jednym słowem: masakra. Każdy z nas pewnie może wymienić kilka nazwisk ludzi, którzy przestali być naszymi znajomymi, bo nie dostali od nas zaproszenia na bibkę, albo — co gorsza — nas na bibkę nie zaprosili.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Impreza goni imprezę, gafa gafę, a znajomych ubywa. Dlatego nie należy stać z bezradnie opuszczonymi rękami, tylko się uczyć. Od najlepszych oczywiście. Bezwarunkowo autorytetem znajomości protokołu dyplomatycznego jest pałac królowej brytyjskiej. Nie każdy jednak zna angielski. Można zrzynać również od króla Szwecji — przyjęcia dla noblistów organizowane przez jego wysokość to majstersztyk wzorowego zapraszania gości. Ale któż zna szwedzki? Nie ma się jednak co przejmować, my też mamy swój, polski wzorzec savoir-vivre’u. Prezydent Kaczyński wielokrotnie dowodził, że kindersztuba nie jest mu obca. Teraz, z okazji czterdziestej rocznicy wydarzeń marcowych w 1968 roku, kolejny raz udowodnił, że trzyma określony poziom. Niezaproszenie Adama Michnika, faceta, który w tamtych latach doprowadzał Władysława Gomułkę do rozpaczy, było aktem najwyższego szacunku dla byłego opozycjonisty i twórcy „Gazety Wyborczej". Biuro prasowe prezydenta wszak powiedziało, że zasługi pana Michnika daleko wykraczają poza Marzec’68 i dlatego nie został na uroczystość zaproszony.

Jaki stąd wniosek dla nas, organizatorów prywatnych i służbowych przyjęć? Warto zapamiętać tzw. regułę Kaczyńskiego: „Na spotkanie nie zapraszaj osób, którzy z powodu swoich zasług i umiejętności mogliby zostać zaproszeni na zupełnie inne spotkanie”.

To bardzo proste. Organizujemy na przykład jam session. Na scenie stoi pianino, perkusja, wiadomo, że będzie gitara, bas. Zapraszając muzyków, musimy pilnować, żeby jeden muzyk potrafił grać tylko na jednym instrumencie. Multiinstrumentaliści wykluczeni. Wkład takich muzyków w muzykę jest bowiem zbyt wielki, by mogli od nas dostać zaproszenie.

Weźmy inny przykład. Nasz zakład produkuje przetwory owocowe i warzywne. Kilkadziesiąt rodzajów. Z okazji przekroczenia magicznego pierwszego miliona obrotów zapraszamy na wegeteriańskiego grilla naszych kontrahentów, ale uwaga! tylko tych, którzy biorą od nas jeden rodzaj przetworów, najlepiej tylko dziesięć słoików. Hurtownik z Ukrainy, który kupuje na pniu wszystko, co jest w magazynie, oczywiście zaproszenia nie może dostać, bo będzie zgrzyt. Zbyt wielkie ma bowiem dla naszej firmy zasługi. Proste? Reguła Kaczyńskiego rozwiązuje wiele, do tej pory delikatnych, problemów. Wystarczy tylko ją konsekwentnie stosować.

Na zakończenie marcowa anegdota, która nie mogła zostać opowiedziana w pałacu prezydenta z powodu oczywistej nieobecności podmiotu lirycznego opowiastki. Kiedy studencka awantura sięgała powoli zenitu, zdenerwowany Władysław Gomułka w swoim przemówieniu wśród winnych wydarzeń wymienił między innymi Michnika. Ci, którzy w radiu usłyszeli nazwisko kolegi z uczelni, z przejęciem go o tym poinformowali: „Stary, o tobie w przemówieniu mówił". „Ddddajcie mi spppokkkkój z pppierdołami. Mmmmam kkkolokwium z hhhhistorii" — miał odpowiedzieć Michnik.

Miłego zapraszania.

Paweł Ławicki




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach