17 stycznia 2007 r.
Chrześcijańska troska o moje pieniądze wykazywana przez ministra budownictwa wzruszyła mnie głęboko. Pan minister Aumiller przejął się, że ciemny naród zaskórniaki z pończochy wyciąga i naiwnie oddaje krwiożerczym, łasym na cudze pieniądze deweloperom. Taki niedobry deweloper zgarnia kasę, mieszkań nie buduje i upada. Ciemny naród nadal musi koczować pod mostem, a deweloper siedzi na Hawajach i przepija pieniądze narodu z nagopierśną Alohą.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Żeby mieszkania powstawały szybko, uczciwie i co najważniejsze tanio, pan minister pracuje nad mechanizmem, który to zagwarantuje. Jest już prototyp — rachunek powierniczy. Jak działa? Bardzo prosto. Skoro chcesz budować mieszkania, a rząd takich popiera, bo przecież obiecał, że mieszkań będzie ho, ho albo więcej, to pieniądze, które weźmiesz od Kowalskiego na budowę, wpłacisz braciszku na obowiązkowy rachunek powierniczy, zbudujesz za swoje i dopiero potem my oddamy ci pieniądze z rachunku powierniczego.
Brakuje na trzecią kondygnację? Nie szkodzi, zawsze można wziąć kredyt. Że bardziej oprocentowany od lokaty powierniczej? Każdy świadomy obywatel, bo o wykształciuchach nie mówię, doskonale wie, że bezpieczeństwo musi kosztować. Zyskujesz gwarancję dla swoich pieniędzy w jednej chwili! Za jedyne kilkanaście procent ekstra od mieszkania. Taki kilkudziesięciotysięczny statystyczny błąd. Tanie i bezpieczne państwo ze snu budowlańca. Pomysł oczywiście wzbudził entuzjazm. Jak na razie tylko w bankach. Te zarobią potrójnie: na kredycie dla Kowalskiego, na lokacie powierniczej i kredycie dla dewelopera.
Kto tu, kurde, nadaje się na prezesa PKO BP: były premier czy aktualny minister budownictwa?
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach