20 listopada 2006 r.
Na wczorajszej konferencji prasowej w Nowej Hucie Jarosław Kaczyński wyraził zadowolenie z powodu poparcia przez część polityków PO kandydatury prof. Ryszarda Terleckiego w drugiej turze wyborów samorządowych. — Traktujemy to jako wydarzenie bardzo ważne i mamy nadzieję, że to jest początek zmiany, która obejmie cały kraj — powiedział premier.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Terlecki jest kandydatem PiS na stanowisko prezydenta Krakowa, w drugiej turze zmierzy się z Jackiem Majchrowskim, kojarzonym z lewicą obecnym prezydentem miasta.
— Obawiam się, że są dzisiaj w Polsce plany, by wykorzystywać samorządy do walki. Nie po to, by wspólnie, harmonijnie to wielkie przedsięwzięcie wykonywać i z wielkiej szansy korzystać, tylko po to, by szkodzić, by udowadniać, że w Polsce jest źle — powiedział Jarosław Kaczyński.
Pytany o to, czy PiS będzie dążył do przejęcia części posłów PO, premier powiedział: — Nie widzę najmniejszych przesłanek do rozłamu w PO. Wierzę, że przyjdzie taki dzień, w którym zakończy się ta bardzo szkodliwa dla Polski wojna polityczna. Jarosław Kaczyński dodał, że chciałby, aby współpraca samorządowa z Platformą Obywatelską rozszerzyła się na cały kraj. Jednocześnie stwierdził, że na szczeblu samorządowym PiS kontynuował będzie koalicję z ugrupowaniami rządowymi.
Dziennikarze pytali także premiera o stosunek rządu do umowy sprzedaży gazu ziemnego, którą PGNiG podpisało z RosUkrEnergo AG (umowa ta jest niekorzystna dla Polski, jej skutkiem będzie podwyżka cen). — Lepsza nieco wyższa cena niż brak w zimie gazu — odpowiedział Jarosław Kaczyński. Dodał, że jest to skutek narzuconej stronie polskiej sytuacji, której przez wzgląd na chęć polepszenia stosunków z Rosją nie nazwie szantażem. Zdaniem szefa rządu jest to kolejny dowód, że UE musi uregulować w sposób bardzo precyzyjny i z odpowiednim mechanizmem reakcji stosunki z Rosją, szczególnie w kwestii bezpieczeństwa energetycznego.
Ze strony dziennikarzy padły również pytania o rolę Lecha Wałęsy w inwigilacji prawicy na początku lat dziewięćdziesiątych. W swoich zeznaniach na procesie w sprawie szafy Lesiaka premier stwierdził, że Wałęsa inspirował działania służb specjalnych. — Nie chciałbym w tej chwili tego tematu podnosić, powinien być wyjaśniony do końca we właściwym trybie, toczą się różne śledztwa, ja wszystko, co w tej sprawie miałem do wypowiedzenia już powiedziałem — stwierdził Jarosław Kaczyński. Dodał jednak, że za inwigilację odpowiedzialność powinni ponieść inspiratorzy, wykonawcy i ci, „którzy pewnie nie byli inspiratorami i pewnie bezpośrednio nie byli też wykonawcami, ale wiedzieli (...) i co najmniej się zgadzali. To było bardzo poważnym nadużyciem, bo mieli wtedy władzę”.
(A.P.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach