Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


8 października 2007 r.

Jeden brat, drugi brat, trzeci brat

Szef MON Aleksander Szczygło uhonorował medalami trzech żołnierzy służby zasadniczej. Osobiście i w obecności kamer. Czym młodzi wojskowi zasłużyli sobie na taki zaszczyt? Ano przede wszystkim tym, że wszyscy trzej to bracia urodzeni jednego dnia. Czyli trojaczki.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Trzech identycznych żołnierzy w takich samych mundurach — to był rzeczywiście niecodzienny widok. Nawet dla oczu przywykłych do oglądania dwóch identycznych polityków w garniturach. Nic więc dziwnego, że minister patrzył na nich z podziwem. Wszelkie zwielokrotnienie mu imponuje, bo sam jest najlepszym przykładem tego, że pojedynczy egzemplarz bywa konsekwentnie ignorowany przez otoczenie. Nie ma chyba drugiego ministra tak często pojawiającego się w mediach, tak ochoczo rwącego się do wypowiedzi na każdy temat, który byłby w równym stopniu traktowany jak powietrze, co szef MON. Mimo że nie przebiera w słowach, formułując swoje poglądy.

Gdy pojawiła się propozycja opracowania europejskiego podręcznika historii, Szczygło oświadczył autorytatywnie, że to fanaberie.

Gdy minister sprawiedliwości rozpoczął wojnę ze Stowarzyszeniem Prokuratorów, Szczygło pośpieszył mu z pomocą, ogłaszając, że prokuratura nie może być niezależna, bo jest organizmem zhierarchizowanym i mówienie o jej niezależności jest czymś niepoważnym.

Gdy wójt gminy Słupsk wykazał się inicjatywą, zasięgając za granicą języka na temat tarczy antyrakietowej, Szczygło pieklił się, że to skandal i rzecz niedopuszczalna.

Gdy przedłużał się strajk służby zdrowia, wystąpił, żeby negatywnie wypowiedzieć się o moralności lekarzy.

I co? Żadnej żywszej reakcji. Nikt nie polemizował, nikt się nie obraził, nikt nie pozwał do sądu. W warunkach tak słabego dostrzegania ministra obrony nawet jego nadgorliwość przechodzi bez echa. Kiedy o. Rydzyk nazwał prezydentową i jej otoczenie szambem, Szczygło natychmiast powiedział kilka ostrych zdań w obronie pierwszej damy. Niestety, nie uwzględnił faktu, że w kwestiach związanych z o. Rydzykiem PiS nie stosuje zwykłej strategii. Jednak i tak nie miało to znaczenia, bo jak zwykle nikt na jego wypowiedź nie zwrócił uwagi.

Ministrowi obrony pozostaje więc wielbienie swoich identycznych wodzów, ponieważ tylko w ich podwójnym świetle jest jako tako widoczny. I cieszenie się obecnością trojaczków w wojsku. To młodzi ludzie, więc choć na razie tego nie deklarują, to nie jest wykluczone, że w przyszłości zajmą się polityką. I być może za jakiś czas najważniejsze urzędy w państwie znów obejmą bracia. Już nie dwaj, ale trzej. Świat w to nie uwierzy, Polacy rzucą się emigrować — tylko Aleksander Szczygło będzie się cieszył.

Danuta Graj




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach