Środa, 23 V 2012 r.
Nr 73/2012 (1293)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


3 lipca 2007 r.

Kaczmarek: Możemy zatrudnić lekarzy z Ukrainy

W związku z przedłużającym się strajkiem pracowników służby zdrowia w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji opracowano plan kryzysowy. Minister Janusz Kaczmarek poinformował, że w skrajnych przypadkach do szpitali mogą być kierowani lekarze zatrudnieni w jednostkach MSWiA i MON, rozważana jest także opcja zatrudnienia lekarzy z Ukrainy. To jest zastraszanie, a nie negocjacje — odpowiadają strajkujący.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

— Gdyby sytuacja przybrała bardzo zły obrót dla pacjentów, dla ich zdrowia i życia, to istnieją określone przepisy, w tym również w kodeksie karnym, które powodują odpowiedzialność osób, które odpowiadają za bezpieczeństwo pacjentów. Trzeba mieć na uwadze również i ten aspekt. Jeżeli ktoś pozbawia pacjentów możliwości opieki, to musi brać na siebie odpowiedzialność, nie tylko jako lekarz. I musi sobie zadać pytanie: „Co w zamian?”. A w zamian może być również odpowiedzialność karna — powiedział szef MSWiA.


Marszałek Sejmu Ludwik Dorn, jeszcze jako minister MSWiA straszący protestujących lekarzy przymusowym wcieleniem do wojska, uważa, że rząd powinien przemyśleć przewidziane w prawie środki nacisku w celu zdyscyplinowania strajkujących lekarzy. Jego zdaniem obecna sytuacja stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów. Wyjaśnił, że ma na myśli dokonanie oceny prawno-karnej wobec osób odmawiających leczenia pacjentów. Zwrócił jednocześnie uwagę, że rząd powinien wyciągnąć wnioski z postaw izb lekarskich, które grożą konsekwencjami dyscyplinarnymi lekarzom wyłamującym się ze strajków.


W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami o lekarzach odmawiających udzielenia pomocy potrzebującym spada społeczne poparcie dla protestu. Zdaniem prof. Władysława Bartoszewskiego protestujący lekarze sprzeniewierzyli się przysiędze Hipokratesa. Do takich wniosków skłoniła go sytuacja ze szpitala przy ulicy Brzeskiej w Warszawie, gdzie z powodu protestu lekarzy musiano ewakuować nawet pacjentów przebywających na oddziale intensywnej opieki medycznej. „Przy obecnej sytuacji w służbie zdrowia wolałbym trafić zamiast do ewakuowanego szpitala — w którym prowadzona jest lekarska głodówka — wprost do zakładu pogrzebowego" — pisze były minister spraw zagranicznych. I dodaje: „Te przynajmniej działają jeszcze w Polsce sprawnie". Bartoszewski podkreśla, że rozumie motywy, jakimi kierują się strajkujący. Odrzuca jednak taką formę protestu, która przekształca się w sabotaż mogący zaszkodzić życiu pacjentów. Jest to granica, której jego zdaniem nie powinni przekraczać.

 

Dziś po południu mają być prowadzone dalsze negocjacje protestujących lekarzy i pielęgniarek z rządem. Wczorajsze rozmowy zakończyły się fiaskiem — związkowcy zerwali je po dwóch godzinach, bo — jak powiedzieli — minister zdrowia Zbigniew Religa nie chciał rozmawiać ani o tegorocznych podwyżkach, ani o układzie zbiorowym.


Rząd ma przedstawić projekt ustawy, w której zapisane będzie utrzymanie 30-procentowych podwyżek. Szef OZZL Krzysztof Bukiel podkreślił, że lekarzy to nie satysfakcjonuje. Minister Religa powtórzył, że w tym roku wzrostu płac być nie może i „jakakolwiek dyskusja na temat kolejnej podwyżki jest rzeczą niemożliwą". W związku z takim stanowiskiem strony rządowej lekarze prawdopodobnie nie wezmą udziału w rozmowach. Pielęgniarki podejmą decyzję, czy będą uczestniczyły w negocjacjach.


 



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach