13 grudnia 2006 r.
Nie wszyscy już zapewne pamiętają, ale po enuncjacjach Jacka Kurskiego, do PZU - z wielkim impetem - ruszyła prokuratura. Zabezpieczono, przy współpracy z zarządem PZU wiele tomów akt, i rozpoczęła się ciężka, prokuratorska orka.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Poszło o billboardy - Jacek Kurski sformułował tezę, że kampania „Stop wariatom drogowym” celowo została tak nazwana, aby wzbudzić protest określonych kręgów, co doprowadzić miało do przerwania kampanii, a zwolnione billboardy miały być przekazane, za nikczemny ułamek wartości rynkowej, do wykorzystania przez Platformę Obywatelską - lub ściślej rzecz biorąc, przez kandydata na najwyższe w państwie stanowisko - Donalda Tuska.
Na zwołanej niezwłocznie konferencji prasowej, minister Ziobro demonstrował nam zasadę funkcjonowania niszczarek, a Jarosław Kaczyński obwieścił wszem i wobec, że jeżeli były dowody, to z pewnością zostały już zniszczone.
Niechętni wobec obecnej władzy nabijali się nieco z prezesa Kaczyńskiego i wyśmiewali gorliwość ministra Ziobro. Tymczasem, okazało się, że obaj mieli rację. Jest na to dowód. Prokuratura ogłosiła, że nie znaleziono dowodów na poparcie oskarżeń Jacka Kurskiego. Potwierdziła w ten sposób, że dowody zostały całkowicie zniszczone, a niszczarki były najwyższej jakości.
R. Gabrysz, E.W.
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach