8 lutego 2007 r.
Koszty budowy gazociągu na dnie Bałtyku są większe niż oczekiwano, mimo że budowa jeszcze się nie zaczęła. Dlatego konsorcjum budujące gazociąg szuka nowych źródeł finansowania, także w Unii Europejskiej. Tymczasem Europejski Bank Inwestycyjny poinformował, że nie będzie finansował przedsięwzięcia ze względu na sprzeciw niektórych państw członkowskich Unii.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— Jest w tej sprawie zdecydowany opór ze strony niektórych krajów członkowskich. Dopóki będzie sprzeciw ze strony niektórych krajów, dopóty nie będziemy mogli sfinansować tego projektu — powiedział prezes EBI Philippe Maystadt na konferencji prasowej w Brukseli.
Głównym powodem takiej deklaracji jest fakt, że gazociąg nie przebiega w większości przez tereny państw członkowskich Unii. Ewentualne uczestnictwo banku w przedsięwzięciu wymagałoby zgody wszystkich członków Wspólnoty — udziałowców banku. Prezes banku nie wymienił krajów zgłaszających swój sprzeciw. Wiadomo jednak, że do tego grona należą Litwa, Łotwa, Estonia i Polska. Szwedzi mają wątpliwości związane z oddziaływaniem gazociągu na środowisko naturalne.
— Bylibyśmy gotowi do zaangażowania się w projekt, jednak w tym szczególnym przypadku musimy mieć jednomyślność — podsumował prezes EBI. Sytuacji nie zmienia fakt, że projekt wpisany jest na listę unijnych priorytetów.
Rozmowy o finansowym wsparciu UE prowadzi w Brukseli były kanclerz Niemiec Gerhard Schröder. Obecnie z nadania Gazpromu zajmuje się budową Gazociągu Północnego. Były kanclerz zapewniał, że projekt jest już bardzo zaawansowany i ma poparcie UE. Koszty budowy gazociągu są szacowane przez Schrödera na 16 mld dolarów. Pierwotne założenia mówiły o 5 mld euro.
Były kanclerz powiedział, że sprzeciw niektórych unijnych państw i ekologów nie zniweczy inwestycji. Zapewnił, że gazociąg nie będzie zagrożeniem dla bezpieczeństwa dostaw gazu dla państw pominiętych przez gazociąg. Podkreślił, że kraje pokroju Polski będą zawsze miały możliwość bezpośredniego zaangażowania się w projekt i budowy połączenia z Niemcami.
Największą przeszkodą w realizacji inwestycji są fundusze. Koszty szacowane na 16 mld dolarów zostaną pokryte przez Gazprom i niemieckie firmy tylko w 30 procentach. Schröder szukał w Brukseli wsparcia finansowego w takich instytucjach UE jak Europejski Bank Inwestycyjny. Jak dotąd bezskutecznie.
(PAP, M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach