13 czerwca 2007 r.
Według Bronisława Komorowskiego (PO) proponowany przez Polskę pierwiastkowy system liczenia głosów w Radzie Unii Europejskiej jest kompromisem. — Strona polska nie powinna jednak satysfakcjonować się wyłącznie powiedzeniem: „Jesteśmy za pierwiastkiem”, ale zaproponować całościową wersję rozwiązania kompromisowego, a co najważniejsze, powinna nie tylko zgłaszać taki projekt, ale go skutecznie negocjować z wszystkimi krajami członkowskimi Unii — zaznaczył wicemarszałek Sejmu w radiowych „Sygnałach Dnia”.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— I wydaje mi się, że ta praca nie została wykonana należycie — dodał. Jako argument przytoczył wypowiedzi prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego z „Gazety Wyborczej”, który oświadczył, że szanuje koncepcję pierwiastka, ale się z nią nie zgadza i uważa, że Polska swoim uporem nie powinna blokować porozumienia wewnątrz Unii. — Głos Francji ma istotne znaczenie — podkreślił Komorowski. Zauważył jednak, że „nadzieje, które były budowane przez stronę rządową w Polsce na bardzo mocne wsparcie Francuzów dla systemu pierwiastkowego okazują się troszkę mitem”.
Komorowski przyznał, że uzyskanie dobrego kompromisu dla Polski wiązał raczej z prezydencją niemiecką.
W ocenie polityka PO rząd powinien przemyśleć swoją taktykę, gdyż obecna taktyka „napinania mięśni” może doprowadzić do poważnych komplikacji.
— Myślę, że rząd polski chyba przyjął koncepcję, że woli awanturę, taki Rejtanowski gest niezgody na coś, niż żmudne negocjowanie i odpowiedzialność za trudny kompromis — powiedział gość Programu Pierwszego Polskiego Radia. — Tego się obawiam — stwierdził.
— Na razie opozycja udziela rządowi poparcia w zakresie zabiegów o poszerzenie mandatu na konferencję międzyrządową, ale z niepokojem to czyni, bo odnosimy wrażenie, że rząd jest zainteresowany nie sukcesem w postaci trudnego kompromisu, ale awanturą i protestem tylko i wyłącznie — podsumował.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach