10 lipca 2007 r.
Prezydent na wniosek Jarosława Kaczyńskiego odwołał wicepremiera Andrzeja Leppera. Dymisja związana jest z podejrzeniami korupcyjnymi, jakie ciążą na Lepperze. — My, jako Samoobrona, w takim rządzie uczestniczyć nie będziemy. To koniec tej koalicji — zapowiada Lepper. — Jeśli nie będzie możliwości zachowania rządu większościowego, to będą nowe wybory — powiedział w poniedziałek wieczorem premier.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Odwołanie wicepremiera i ministra rolnictwa ma związek z działaniami Centralnego Biura Śledczego. W Ministerstwie Rolnictwa zatrzymano dwie osoby: Piotra R. i Andrzeja K. Ich zeznania mają obciążać również Andrzeja Leppera. — To chodzi o ziemie 35 hektarów. Miało być za to trzy miliony złotych łapówki — mówił Lepper w „Kropce nad i”. — Podobno chodzi o to, że niejaki Piotr R. i pan na K. powiedzieli komuś, że mają takie układy w resorcie rolnictwa, że mogą załatwić przekwalifikowanie ziemi — informował odwołany wicepremier. — Od piątku toczy się nieczysta gra wobec mojej osoby. Ja miałem założony, i chyba mam nadal założony, podsłuch — uważa Lepper i dodaje, że CBA bezskutecznie szukało dowodów na przyjęcie przez niego łapówki.
Podobne przyczyny stały za dymisją ministra sportu Tomasza Lipca. — W wypadku pana Leppera, skądinąd także pana Lipca, są poważne przesłanki, żeby sądzić, że mogli być oni zamieszani w działalność o charakterze przestępczym — informował premier w wieczornej rozmowie w TVP1. Według premiera chodzi o „bardzo dużą łapówkę, idącą w miliony”. Nie wykluczył również, że byłemu już wicepremierowi zostaną postawione zarzuty. Jarosław Kaczyński podkreślił, że nie ma rozstrzygających dowodów o winie obu odwołanych ministrów. Andrzej Lepper jest w kręgu podejrzanych. — Czy jest winien? Nie wiem. Czy jest niewinny? Tego też nie wiem na pewno. Gdybym jednak był przekonany o jego niewinności, to bym go nie zdymisjonował — mówił Kaczyński na wieczornej konferencji prasowej. — Jeśli się oczyści, to może wrócić — podkreślił i dodał, że Lepper sam nie chciał odejść ze stanowiska.
Odwołanie Leppera oznacza koniec koalicji. — Do koalicji nie wrócę. Moje drogi z premierem się rozeszły — mówił Lepper w „Kropce nad i”. Stanowisko szefa partii wspierają inni politycy Samoobrony. — To nie jest zabawa w kotka i myszkę. Nie ma powrotu do koalicji — stwierdził Janusz Maksymiuk. Taką decyzję podjęto już w prezydium partii, musi ją jeszcze zaakceptować klub parlamentarny.
— Odwołanie Andrzeja Leppera może oznaczać przyspieszone wybory, chyba żeby ukształtowała się inna większość — zapowiada tymczasem premier Kaczyński. Jego zdaniem działalność rządu mniejszościowego jest niemożliwa w przypadku tak „agresywnej koalicji”. Wybory mogłyby odbyć się jesienią lub dopiero w przyszłym roku. Tygodnik „Wprost” poinformował jednak, że kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości zastanawia się nad przeprowadzeniem przedterminowych wyborów parlamentarnych we wrześniu. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego mówienie o terminie wyborów jest przedwczesne. — Zobaczymy, jak zachowa się Samoobrona — zaznaczył i poinformował, że wielu działaczy tej partii zastanawia się nad dalszym wspieraniem PiS. Taką informację potwierdza „Dziennik”, który donosi, że eurodeputowany Ryszard Czarnecki będzie namawiał swoich kolegów z Samoobrony do zostania w koalicji. Sam miałby zostać wicepremierem.
W koalicji pozostaje LPR. Poinformował o tym poseł tej partii Krzysztof Bosak. We wtorek dojdzie do spotkania Romana Giertycha z premierem Kaczyńskim. Bosak uważa, że w obecnej sytuacji PiS i LPR będą skazane na rząd mniejszościowy.
Tymczasem opozycja zapowiada wniosek o rozwiązanie Sejmu. — Ta kadencja Sejmu powinna zostać jak najszybciej skrócona. Sejm powinien zostać rozwiązany. Wybory powinny odbyć się w terminie jak najkrótszym. Mogłoby to być jeszcze w sierpniu, najpóźniej we wrześniu — uważa szef SLD Wojciech Olejniczak. Dlatego jego partia już we wtorek złoży wniosek o rozwiązanie Sejmu. Niewykluczone, że wniosek poprze Samoobrona. Zwolennikami takiego rozwiązania są też politycy PO. Bronisław Komorowski podkreśla jednak, że w takim przypadku niezbędna jest zgoda braci Kaczyńskich. Sejmu nie da się bowiem rozwiązać bez głosów PiS.
(IAR, M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach