19 marca 2010 r.
Eksperci firmy doradczej Deloitte oceniają, że nawet 3 mln osób o najniższych dochodach może stracić dostęp do kredytów gotówkowych i ratalnych w związku z wprowadzeniem Rekomendacji T przez Komisję Nadzoru Finansowego. W opinii Deloitte, banki muszą pilnie przeformułować ofertę oraz zmienić procedury, aby utrzymać pozycję na rynku i z powodzeniem konkurować z instytucjami parabankowymi, które w Polsce nie podlegają nadzorowi.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Zmiany rekomendowane przez Komisję Nadzoru Finansowego mają zabezpieczyć interesy kredytobiorców i kredytodawców poprzez bardziej rygorystyczne podejście do oceny zdolności i wiarygodności kredytowej. W myśl nowych postanowień, koszty obsługi długu w stosunku do dochodu gospodarstwa domowego nie będą mogły przekraczać 50 lub 65 proc. przychodów klienta w zależności od wysokości miesięcznych zarobków.
Według oceny ekspertów Deloitte, Rekomendacja T może najbardziej uderzyć w rynek kredytów hipotecznych. Uwzględniając rygorystyczną interpretację zapisów rekomendacji, gospodarstwa domowe będą musiały legitymować się dochodem wyższym nawet o 44 proc. niż dotychczas, aby uzyskać kredyt o oczekiwanej wartości. Jeszcze trudniej niż dotychczas będzie uzyskać kredyt walutowy. W związku z koniecznością weryfikacji historii kredytowej potencjalnego kredytobiorcy z ofert banków znikną tzw. kredyty „na dowód”.
Dodatkowo część potencjalnych klientów o najniższych dochodach, czyli około 3 mln osób, może stracić dostęp do kredytów gotówkowych i ratalnych. Są to osoby zarabiające pomiędzy 984 (płaca minimalna) a 1129 zł netto. Procesy udzielania kredytów ratalnych i gotówkowych staną się droższe i bardziej skomplikowane zarówno dla banków i klientów. Skutkiem tego dla pośredników finansowych obsługa tego rodzaju kredytów może stać się nieopłacalna.
Na wprowadzeniu Rekomendacji T mogą stracić kredytobiorcy, banki, a także pośrednicy finansowi działający na polskim rynku – ocenia Deloitte. Mogą natomiast zyskać instytucje finansowe, takie jak SKOK-i i inne podmioty parabankowe, a także banki działające na polskim rynku jako oddziały, a także banki działające na podstawie licencji bankowej, których firmy-matki funkcjonują w Polsce jako oddziały. Przykład Wielkiej Brytanii, gdzie wdrożono podobne obostrzenia, pokazuje, że 37 proc. popytu na kredyty, który nie został zrealizowany w bankach, jest zaspokajany w instytucjach parabankowych.
– W efekcie może dojść do ograniczenia informacji o historii kredytowej i sytuacji bieżącej kredytobiorców, ponieważ instytucje parabankowe nie mają obowiązku raportowania zadłużenia i historii spłat swoich klientów. Banki natomiast będą bardziej skłonne do udzielania kredytów stałym klientom, ze zweryfikowaną historią kredytową – uważa Przemysław Szczygielski z Deloitte.
T.Sz., Deloitte
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach