Wtorek, 7 II 2012 r.
Nr 15/2012 (1235)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


30 listopada 2006 r.

Kukurydza na Syberii

W starym dowcipie milicjant chwali się koledze: — Tak temu bandycie przywaliłem, że mu kredki z tornistra wypadły. Dzięki Ministrowi, Który Nie Pochodzi od Małpy, z pełną akceptacją ministra Ziobry, wraca ulubione pojęcie nieco starszych mieszkańców IV RP — godzina policyjna. Na razie tylko dla małolatów, ale od czegoś trzeba zacząć.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Po 22.00 małolatom spacerowanie zabronione! Jak się gówniarz nie dostosuje, to rodzice zapłacą karę 5 tys. złociszy. Taniej będzie rodzicom auto dziecku pożyczyć, niech bez prawa jazdy do domu z dyskoteki wraca. Na usprawiedliwienie obu panów ministrów mogę powiedzieć tylko tyle, że jeden zgadza się z hipotezą, iż Szewczyk Dratewka i Smok Wawelski żyli w tym samym mieście i w tym samym czasie, a drugi Smoka Wawelskiego widział naprawdę, bo mieszka w Krakowie.

 

Wiara, że jeden przepis o godzinie policyjnej ukróci dzikie rozrywki zdemoralizowanej dzieciarni jest, delikatnie mówiąc, dyskusyjna. W krasnoludki wierzyli też ci, którzy nakazali sprzedawać wódkę od godziny 13.00 (tak było, tak było!), bo dzięki temu naród będzie mniej pił.

 

Już widzę, jak karne kompanie nowej formacji ZOMO podjeżdżają pancernymi wozami z armatkami wodnymi, bo z kina o 22.30 wychodzi gromada małoletnich przestępców. W parkach za ławkami przyczają się tajniacy, którzy bezlitośnie tępić będą najlżejsze objawy seksualnej agresji. Skończą się nocne powroty z klasowych wycieczek. Zapanuje ład, porządek, spokój. Cisza nocna przerywana tylko sennym westchnieniem ministra, którego rodzina jednym wystąpieniem wymazała Darwina ze wszystkich encyklopedii świata, a teraz ON też może spać w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.


A co ma do tego kukurydza? Za Stalina w ZSRR był taki minister rolnictwa, który uparł się, że na Syberii będzie rosła kukurydza, bo ziemia tam znakomita. Wydał nawet przepis, który mówił, że kukurydza ma rosnąć. I, cholera, nie rosła! Podobno za zimno dla kukurydzy. Gdyby minister Giertych wydał takie rozporządzenie, to kukurydza jednak by urosła. Przynajmniej taka, o, tycieńka. Nie dorastałaby Romkowi do pięt.

Paweł Ławicki, E.W.



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach