31 maja 2007 r.
Aleksander Kwaśniewski zapewnił w wywiadzie, który ukazał się w dzienniku „La Repubblica", że jest optymistą, jeżeli chodzi o przyszłość demokracji w Polsce.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Zapytany o to, czy „autorytarne zapędy bliźniaków stanowią faszystowskie zagrożenie", stanowczo zaprzeczył. Stwierdził jednak, że stoimy „wobec realnych zagrożeń”.
— W 1989 roku, kiedy „Solidarność” i my wprowadziliśmy demokrację, inspirowaliśmy się wartościami liberalnymi. Priorytetem były prawa człowieka i mniejszości, wolność, niezależność jednostki. Ustanowiliśmy państwo funkcjonujące, ale nie wszechmocne. Kaczyńscy proponują państwo silniejsze: najpierw państwo, obywatele są mniej ważni — tłumaczył były prezydent.
— Zależy, jakiego państwa chcemy. To alternatywa między Polską zaufania i dialogu oraz Polską podejrzeń, jak napisał Adam Michnik — dodał.
Kwaśniewski przyznał, że jest świadomy krytyki, z jaką polityka wewnętrzna Polski spotyka się wśród partnerów europejskich. — Polityka wewnętrzna jest także wspólna, a dyskusja i krytyka są zasadniczym elementem integracji europejskiej — podkreślił.
Zapytany o to, czy taka Polska zdoła utrzymać się w Europie, odpowiedział, że „wciąż wierzy, że obecny rząd jest tylko epizodem”.
— Mamy wolne wybory, wolne, prywatne media. I niezależny Trybunał Konstytucyjny. Ale przestraszyły nas niektóre wydarzenia — ocenił Kwaśniewski. Stwierdził też, że „strategia władzy Kaczyńskich" polega na tym, że „wykluczają i oddzielają murem dobrych od złych".
Były prezydent opowiedział się za utworzeniem w Polsce „nowej Solidarności", na wzór włoskiego bloku sił lewicowych Drzewo Oliwne, kierowanego przez premiera Romano Prodiego. Jego wytyczne?
— Więcej dla obywatela, mniej państwa. Więcej zaufania, mniej uprzedzeń. Powrót do reform ekonomicznych. I polityka proeuropejska, na rzecz konstytucji europejskiej i wspólnej polityki europejskiej — podsumował były prezydent.
(PAP, M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach