11 lipca 2007 r.
Mimo poniedziałkowych zapewnień premiera Jarosława Kaczyńskiego o zdymisjonowaniu ministra rolnictwa okazuje się, że z punktu widzenia formalno-prawnego Andrzej Lepper pozostał na swoim stanowisku do dzisiejszego południa. Dopiero chwilę temu wręczono mu oficjalne odwołanie.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Na dzisiejszej konferencji prasowej wicepremier Andrzej Lepper przyznał, że oficjalne odwołanie z pełnionych funkcji nie zostało mu jeszcze wręczone. Z punktu formalno-prawnego w dalszym ciągu był więc członkiem rządu mimo ogłoszenia jego dymisji przez premiera w poniedziałek. Chwilę po nagłośnieniu tego faktu przez media Kancelaria Prezydenta poinformowała, że pismo w sprawie dymisji Leppera zostało podpisane przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego w poniedziałek i jeszcze dziś zostanie dostarczone.
Przed godziną 12.00 Andrzej Lepper został wezwany do pałacu prezydenckiego, gdzie dymisję wręczył mu minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Draba. — Taka forma wręczania dymisji wicepremierowi i koalicjantowi to skandal — mówił, z całą pewnością były już wicepremier, Lepper. Jego zdaniem niedopuszczalne jest, aby dymisję w zastępstwie prezydenta wręczał urzędnik jego Kancelarii, w dodatku w jakimś małym pomieszczeniu na uboczu.
Na konferencji prasowej Andrzej Lepper mówił o pogróżkach kierowanych pod jego adresem w ubiegłym tygodniu. W piątek wczesnym rankiem nieznajomy osobnik powiedział Lepperowi: „Dzisiaj będzie pan zlikwidowany, niech pan uważa na prowokację". Jakiś czas później Lepper dostał kolejne ostrzeżenie przez telefon — „Dzisiaj będziesz skończony". Te zdarzenia skłoniły ministra rolnictwa do skierowania prośby, aby funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu zwiększyli jego ochronę i przeszukali gabinety w ministerstwie i biurze partii pod kątem podsłuchów.
— Nie traktowałem tego poważnie. Dzisiaj mogę sobie to wszystko skojarzyć i poskładać — mówił Lepper. — Ja wiem, że ta prowokacja była przygotowana przeciwko mnie, jako ewentualnemu kandydatowi na prezydenta w wyborach w 2010 roku. Apeluję do premiera, aby tą sprawą się zajął osobiście, bo nie chcę wierzyć, że osobiście tą sprawą kieruje — dodał.
Minister mówił, że w piątek spotykał się w ministerstwie z posłami Samoobrony Lechem Woszczerowiczem, Krzysztofem Filipkiem i Januszem Maksymiukiem. Wyraził oburzenie faktem, że kilka godzin później ABW bez zgody marszałka Sejmu wyprowadziła Woszczerowicza z samolotu i przesłuchała w tej sprawie. — To było naruszenie immunitetu poselskiego — stwierdził lider Samoobrony.
— Nie żałuję głosowania za powołaniem CBA, błędem było jednak to, że szefa CBA nie wybiera Sejm — zaznaczył Lepper. Dodał, że szef CBA Mariusz Kamiński powinien zostać natychmiast odwołany, ponieważ działał na zlecenie polityczne. Jego oraz prowadzących prowokację funkcjonariuszy CBA powinien przesłuchać prokurator.
— To jest jakaś paranoja. Jeżeli wobec koalicjanta i legalnie wybranego konstytucyjnego ministra i wicepremiera rządu przygotowuje się zakrojoną na tak wielką skalę akcję, to ktoś musi za to zapłacić. Żądam, aby w tej sprawie zebrały się sejmowe komisje ds. spraw specjalnych, sprawiedliwości i praw człowieka — grzmiał wicepremier. Nie wykluczył wniosku o powołanie sejmowej komisji śledczej do wyjaśnienia kulisów prowokacji.
Andrzej Lepper powtórzył, że koalicja wisi na włosku, ale Samoobrona będzie czekać do piątku na ujawnienie przez CBA dowodów lub wycofanie się z oskarżeń. Jeśli koalicja przetrwa, Lepper zachowa stanowisko wicepremiera, na stanowisko ministra rolnictwa wyznaczy natomiast polityka Samoobrony. Najpoważniejszymi kandydatami są Krzysztof Flipek i Janusz Maksymiuk.
(A.P.)
Zobacz także:
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach