25 lutego 2011 r.
– Jeśli wysokie ceny tego paliw będą się utrzymywały przez cały 2011 rok, to pogorszy się bilans handlowy Polski i wyższa będzie inflacja – uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan. W czwartek cena ropy naftowej w Londynie zbliżyła się do 120 dolarów za baryłkę.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Ekspert PKPP Lewiatan zwraca uwagę, że gwałtowny wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych już daje się odczuć na stacjach benzynowych w Polsce. – Cena benzyny idzie w górę. Drogie paliwa przekładają się na wzrost inflacji. A już mamy wyższy wzrost cen ze względu na wzrost cen żywności – podkreśla.
Zdaniem Starczewskiej-Krzysztoszek, jeżeli sytuacja się nie unormuje, przedsiębiorstwa będą musiały skorygować swoje plany biznesowe, w tym zakładany wynik finansowy netto i rentowność. Mogą także odłożyć swoje decyzje inwestycyjne w oczekiwaniu na stabilizację sytuacji na rynku ropy naftowej.
Nowa sytuacja prawdopodobnie wzmocni też kierunek polityki pieniężnej RPP, zapoczątkowany przez nią w styczniu – ocenia ekspert Konfederacji. Dalsze podnoszenie stóp procentowych będzie oznaczać kolejny wzrost kosztów dla firm – kosztów pozyskania kapitału. W efekcie wzrost cen ropy naftowej, jeżeli się utrwali, może spowodować osłabienie gospodarcze.
Ponadto niekorzystne zjawiska na rynku ropy naftowej mogą pogorszyć i tak ujemne salda rachunku obrotów bieżących w krajach Europy Środkowej, w tym Polski. – Wszystkie te kraje są importerami ropy netto. Wzrost cen ropy w kolejnych miesiącach odczułaby globalna gospodarka. Światu może grozić co najmniej osłabienie i tak niezbyt szybkiego tempa wychodzenia z kryzysu gospodarczego – przewiduje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek
T.Sz.
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach