31 sierpnia 2010 r.
– W tym roku inwestycje przedsiębiorstw niestety nie będą jeszcze wspierać wzrostu gospodarczego, ale zrobią to te finansowane ze środków publicznych – uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan. Poza tym wzrost gospodarczy napędza konsumpcja, przede wszystkim prywatna.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Według eksperta Lewiatana, w drugiej połowie roku konsumpcja powinna dalej rosnąć w tempie 2,5 proc., po tym jak w II kwartale br. przyspieszyła z 2,2 proc. do 3 proc. Słabą dynamikę odnotowano natomiast w przypadku inwestycji - w II kwartale były one ciągle o ponad 1,5 proc. niższe niż przed rokiem, a po 6 miesiącach niższe o ponad 6 proc. W II kwartale sytuacja na uległa poprawie, ale stało się to tylko dzięki inwestycjom publicznym.
Wzrostu publicznych inwestycji można było się spodziewać w związku z uruchomieniem funduszy UE na projekty infrastrukturalne. Natomiast inwestycje średnich i dużych przedsiębiorstw były po 6 miesiącach 2010 r. niższe o 17,7 proc. (o 10 mld zł) niż w tym samym czasie w 2009 r. Ponieważ firmy mikro i małe uruchamiają inwestycje z opóźnieniem w stosunku do firm większych, nie należy się spodziewać pozytywnego wpływu inwestycji ogółem na wzrost PKB.
Według Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek wzrost gospodarczy, szczególnie w okresie ożywiania się gospodarki, powinien opierać się na trzech nogach - konsumpcji, inwestycjach oraz eksporcie netto. Tymczasem w Polsce wzrost tworzą konsumpcja i zapasy. Zdaniem eksperta, na dłuższą metę sytuacja ta jest nie do utrzymania - szczególnie w przypadku silnego wpływu na wzrost gospodarczy rosnących zapasów, które w I kwartale dały 2,1 pkt proc. z 3 proc. wzrostu PKB, a w II kwartale 1,9 pkt proc. z 3,5 proc.
– Tak wysoki udział zapasów w tworzeniu PKB nie może trwać wiecznie. Duże zapasy świadczą o tym, że firmy mają moce wytwórcze, które pozwalają im produkować nie tylko na sprzedaż, ale także do magazynów. To jednak potwierdza, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na istotny wzrost – ocenia Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Główna ekonomistka Lewiatana podkreśla, że po raz pierwszy od 2008 r. import rósł szybciej niż eksport, co dało ujemny wkład eksportu netto we wzrost gospodarczy. Wysoka dynamika importu może wskazywać na ożywienie gospodarcze, ale równie dobrze może być efektem zastępowania inwestycji, czyli kupowania potrzebnych produktów zamiast inwestowania. Wzrost wartości dodanej przemysłu potwierdza, że ten sektor gospodarki wyszedł z zapaści w 2009 roku. Rozczarowuje natomiast wartość dodana wypracowana w pierwszych 6 miesiącach przez budownictwo.
– W drugiej połowie roku nie ma co liczyć na ożywienie inwestycji przedsiębiorstw. Firmy mogą utrzymywać ponadprzeciętny wzrost zapasów w oczekiwaniu na istotną poprawę koniunktury gospodarczej. Ale jeśli to nie nastąpi, zmienią politykę wobec zapasów, co sMałgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
T.Sz., PKPP Lewiatan
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach