13 czerwca 2007 r.
— Nie wracam do polityki, nie żałuję decyzji o odejściu — podkreślił na antenie TVN24 Kazimierz Marcinkiewicz. Po tym jak ujawnił, że dawni działacze PC (Porozumienia Centrum — dop. M.S.) prowadzą wewnętrzną politykę w PiS, rozpętała się burza wokół jego osoby. Premier przestrzegł przed takimi wypowiedziami, a marszałek Sejmu orzekł, że współpraca z Marcinkiewiczem staje się niemożliwa.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Były premier zapewnił, że nie ma żalu do partyjnych kolegów za negatywne słowa pod swoim adresem. — Nie powiedziałem nic złego. Powiedziałem rzecz, o której wszyscy wiedzą od dawien dawna i od zawsze, że ludzie wywodzący się z PC trzymają się razem. Z oddalenia wydaje mi się, że nie zawsze jest to dobre dla Prawa i Sprawiedliwości — ocenił.
Źródłem krytyki wymierzonej w Marcinkiewicza stało się sformułowanie „zakon PC", którym polityk posłużył się, mówiąc o władzach wewnętrznych PiS. Zdaniem byłego premiera politycy Porozumienia Centrum to wąskie grono, które spotyka się, ustala samodzielnie politykę poza formalnymi gremiami partii. — „Zakon" to było sformułowanie publicystyczne — wyjaśnił dziś na antenie TVN24 Marcinkiewicz.
— Przyczyniłem się do sukcesu mojej partii i nikt mi tego nie odbierze. Pracowałem bardzo intensywnie nad programem partii, także wyborczym, i bez mojego udziału PiS nie miałoby obecnego kształtu — stwierdził były premier.
Marcinkiewicz przyznał, że pogodzi się z sytuacją, jeśli nie będzie dla niego miejsca w PiS. — Ja z polityki odszedłem. Sam podjąłem taką decyzję. Nie żałuję tej decyzji. Wiem, że polityka jest chorobą śmiertelną. Próbuję z tą chorobą walczyć — podsumował.
***
— Coraz częstsza krytyka władz PiS ze strony byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza oznacza, że dystansuje się on od partii — zauważył dzisiaj w radiowych „Sygnałach Dnia” marszałek Ludwik Dorn.
Według Dorna „nastąpiło daleko idące oddalenie, odejście od Prawa i Sprawiedliwości" Kazimierza Marcinkiewicza, obecnie dyrektora wykonawczego w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju.
Marszałek Sejmu zaprzeczył, że w Prawie i Sprawiedliwości istnieją jakiekolwiek nieformalne struktury prowadzące politykę poza gremiami partyjnymi. — Jest to stwierdzenie (...) człowieka, który, moim zdaniem, niezasadnie, czuje się głęboko skrzywdzony i odrzucony. Tego rodzaju mechanizmu funkcjonowania w Prawie i Sprawiedliwości nie ma — podkreślił Dorn.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach