Czwartek, 24 V 2012 r.
Nr 74/2012 (1294)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


26 czerwca 2007 r.

Matematyczna terapia

Matematyka to potęga. Nawet zwykły pierwiastek kwadratowy może nieźle namieszać. Nic więc dziwnego, że niektórzy politycy – choć spoza resortu finansów – przejawiają szczególne zainteresowanie rachunkami. Arytmetyka ich dowartościowuje. Zgodnie z kartezjuszowską logiką: liczę, więc jestem rozumny.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Potędze swojego umysłu wyposażonego w zdolność porównywania liczb zawierzył na przykład poseł Bosak z LPR. Jednym zdaniem obalił poglądy etyków głoszacych niemożliwość utworzenia definicji pornografii mogącej być podstawą do egzekwowania prawa. Według niego, jeśli 8 osób na 10 twierdzi, że mamy do czynienia z pornografią, to jest to pornografia.

Umiejętność rachowania wykorzystał także Roman Giertych, gdy chwilowo brakło mu pomysłów na dręczenie dyrektorów szkół. Kazał policzyć pierwiastki. Oczywiście nie te, za które chciał umierać jego przełożony. Pierwiastka to termin medyczny określający kobietę rodzącą po raz pierwszy. Minister zażyczył sobie wiedzieć, ile takich będzie w podległych mu placówkach.

Jednak najciekawszy przypadek zastosowania arytmetyki wiąże się z osobą wiceministra zdrowia Marka Grabowskiego. Otóż Grabowski, działacz Samoobrony, został wywindowany na stanowisko wyraźnie przekraczające jego możliwości intelektualne. Powierzono mu nadzór nad zespołem do spraw postępowania wobec osób z zaburzeniami preferencji seksualnych, pracującym nad systemem leczenia osób skazanych za pedofilię. Z całej konstrukcji słownej wiceminister zapamiętał tylko pedofilię (która pomyliła mu się z homoseksualizem) oraz leczenie (które pomyliło mu się z liczeniem). I doznał olśnienia: już wie, co robi – liczy gejów i lesbijki! Ponieważ liczenie to czynność nieskomplikowana, więc od razu poczuł się pewniej. Na tyle pewnie, że dośpiewał sobie nawet, po co to robi: żeby wdrożyć program propagujący zdrowe, heteroseksualne wzorce. Zachwycony swym geniuszem, pochwalił się liczeniem prasie. Potem usiłował odkręcić całą sprawę, czytając z kartki wyjaśnienie złożone ze zdań typu: „Nieporozumienie polega na innym sposobie rozumowania pewnych form”.

Oczywiście, wiceminister Grabowski pozostanie na swoim stanowisku. Komu przeszkadza tępy urzędnik, który nie umie sklecić zdania w ojczystym języku? Wystarczy, że potrafi liczyć, a to w partiach takich jak Samoobrona czy LPR umiejętność obecnie najcenniejsza. Trzeba przecież opracować taki sposób liczenia głosów, aby – mimo prawie zerowego poparcia – pozostać przy władzy.

 

Danuta Graj



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach