19 marca 2007 r.
Wiceminister od oświaty, Mirosław Orzechowski oznajmił, że nauczyciele homoseksualiści będą wyrzucani z pracy. — Taka osoba nie może pracować z dziećmi — grzmiał w radiu TOK FM wiceminister.
Nie wiem, czy śmiać się z Pana wice, czy karetkę wzywać, ale teraz to już Pan przesadził. Poważnie radzę wybrać się do endokrynologa lub seksuologa, bo pewne, przyjemne skądinąd czynności, przesłaniają Panu wypełnianie obowiązków służbowych.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Nie wiem, z kim się kocha pan wiceminister wieczorami, czy porankami, czy w ogóle się kocha, bo to nie moja brocha (no, jaki ładny rym!). Być może tak intensywne zainteresowanie homoseksualizmem z czegoś wynika. Nie mam pojęcia. Warto jednak pamiętać, jak się kłapie paszczą w zaćmieniu hormonalnym, że w tym kraju jest jeszcze konstytucja, a w niej zakaz dyskryminacji ze względu na płeć, przekonania, kolor skóry, wyznanie itd. itp. I że w przepisach oświatowych (specjalnie sprawdziłem) nie ma ani słowa, że pedał nie może uczyć. O lesbijkach zresztą też nic. Jest nauczyciel mianowany, kontraktowy, dyplomowany, a nauczyciela homoseksualnego, czy heteroseksualnego nie ma. Dodatkowo minister powinien wiedzieć, że nauczyciela zatrudnia dyrektor, a nie najbardziej nawet zakręcony wiceminister.
Już widzę, jak przyjmowany do pracy nauczyciel świeżo po studiach odpowiada na pytanie dyrektora: „A woli pan dziewczyny, czy chłopców, bo jak chłopców, to niestety, wie pan, nie mogę przyjąć, ale w zieleni miejskiej przyjmują gejów bez problemu”.
Jeżeli ktoś z ministerstwa oświaty potrafi udowodnić, że homoseksualność ma wpływ na uczenie fizyki, polskiego, czy chemii, to przysięgam, zjem mój komputer wraz z drukarką, kartą dźwiękową i zasilaczem bez popicia i przejdę na druizm. Oświadczam, że nie mam nic przeciwko, żeby mój syn miał w-f z lesbijką, a moja córka angielski z pedałem. Może być odwrotnie. Historii może nawet uczyć hermafrodyta rozmnażający się przez pączkowanie, byle nauczył historii.
Otóż, panie wiceministrze, wstyd mi za Pana. Po prostu się wstydzę i jest mi głupio, normalnie, po ludzku. I nie chce mi się z Panem gadać. Bo to kwestia mojego smaku. Kropka.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach