4 kwietnia 2007 r.
W poważnym kryzysie politycznym znalazła się Ukraina po ogłoszeniu prezydenckiego dekretu o rozwiązaniu parlamentu. Ani rząd Janukowycza, ani zdominowany przez Partię Regionów, komunistów i socjalistów parlament nie zamierza poddać się decyzji prezydenta Juszczenki. Obie strony czekają obecnie na wyrok trybunału konstytucyjnego.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Dekret o rozwiązaniu parlamentu zaczął obowiązywać z chwilą oficjalnego opublikowania go w monitorze, został jednak zaskarżony do trybunału konstytucyjnego. Jeśli sąd wyda decyzję o konstytucyjności dekretu, oznaczać to będzie wcześniejsze wybory. Mają się one odbyć 27 maja.
— Rząd będzie nadal pełnił obowiązki i nie dopuści do destabilizacji Ukrainy — oświadczył w parlamencie premier Wiktor Janukowycz. Oznacza to, że nie zamierza poddać się decyzji prezydenta. Premier zagroził prezydentowi przedterminowymi wyborami prezydenckimi. Rozmowy polityków nie przyniosły żadnych efektów. Janukowycz jest zdania, że zarówno rząd, jak i parlament powinny normalnie pracować do czasu ogłoszenia decyzji przez sąd konstytucyjny, który ma naprawić „błąd” prezydenta.
Powodem rozwiązania parlamentu był proceder korupcji politycznej. Według Juszczenki rządzące partie koalicyjne przekupują polityków partii opozycyjnych, aby ci zasilali szeregi koalicji. Proces przybrał takie rozmiary, że możliwe stało się osiągnięcie przez rządzących bezwzględnej większości w parlamencie, a nawet rozpoczęcie procedury odsunięcia Juszczenki od władzy. Zdaniem prezydenta „koalicja rządząca rozpoczęła systematyczną kampanię skierowaną na zmianę równowagi konstytucyjnej i zniekształcenie wyników wyborów parlamentarnych”.
Kryzys polityczny wywołuje także niepokoje społeczne. W Kijowie protestują zarówno zwolennicy rządów Juszczenki, jak i zwolennicy Janukowycza. Istnieje także obawa, że do konfliktu zostaną zaangażowane siły zbrojne. Prezydenta popiera wojsko, premier ma za sobą poparcie resortu spraw wewnętrznych. Prezydent zaapelował jednak, aby siły bezpieczeństwa i wojsko nie ingerowały w kryzys polityczny. — Politycy powinni rozwiązywać konflikty na drodze politycznej — powiedział Juszczenko.
Tymczasem sondaże wyborcze mówią o zdecydowanej przewadze Partii Regionów premiera Wiktora Janukowycza. Według badań przeprowadzonych przez dwa ośrodki partia premiera zdobędzie ponad 30 proc. wszystkich głosów. Ugrupowanie prezydenta Juszczenki zdobyłoby tylko 10 proc. głosów. Na spore poparcie może liczyć partia Julii Tymoszenko — 25 procent. Jest to potencjalny, choć konfliktowy koalicjant prezydenta. Partia Regionów może liczyć na wsparcie komunistów, którzy także dostaliby się do parlamentu.
Obie strony szykują się na dłuższy kryzys. Pewnym przełomem może okazać się wyrok trybunału konstytucyjnego. Być może wyniki sondaży skłonią Janukowycza do akceptacji prezydenckiego dekretu, premier podkreślał jednak ostatnio, że równolegle z wyborami parlamentarnymi powinno dojść do przyspieszonych wyborów prezydenckich.
(M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach